Poniedziałek, 28 Listopad
Imieniny: Jakuba, Stefana, Romy -

Reklama


Reklama

Radna: „czuje się, jak szmata...”, czyli miejska dyskusja o podatkach w Szczytnie


„Czuję się, jak szmata!” „To jakiś cyrk.” „Spotkania towarzyskie.” „Chłopcy z piaskownicy...” - nie, nie jest to podsłuchana dyskusja meneli pod budką z piwem, a dyskusja miejskich radnych na wtorkowej sesji w sprawie określenia wysokości stawek podatków od nieruchomości. Dodajmy, że większość tych osób ma wykształcenie wyższe, to między innymi nauczyciele, wykładowcy akademiccy, urzędnicy... To oni rządzą tym miastem, decydują o najważniejszych sprawach. Zachęcamy do obejrzenia sesji, które dostępne są na kanale YouTube i samemu wyrobienia sobie zdania na to „w co gra burmistrz”, „w co grają radni”, kto na tym zyskuje, a kto traci? Łatwiej będzie podjąć wyborczą decyzję, która już całkiem niedługo przed nami. A co z podwyżkami podatków? Będą wyższe, ale nieco niższe niż proponował burmistrz.



Wtorkowa sesja została zwołana na wniosek burmistrza Szczytna. Radni mieli ustalić wysokość stawek podatkowych od nieruchomości. Niemal tydzień wcześniej radni, urzędnicy oraz burmistrz spotkali się przedsiębiorcami ze Szczytna, którzy skupieni się w Cechu Rzemieślników i Przedsiębiorców oraz Radzie Gospodarczej.

 

Miały to być konsultacje, aby wypracować wspólne stanowisko. Miasto potrzebuje wpływów do budżetu, dlatego podatki muszą być wyższe. Mieszkańcy i przedsiębiorcy chcieliby, aby były one jak najniższe. Głównie przedsiębiorcy, bo stawki podatkowe od nieruchomości wykorzystywanych na działalność gospodarczą są zawsze wysokie, znacznie górujące nad stawkami za wszelkie inne nieruchomości.

 

Dyskusję na spotkaniu z przedstawicielami przedsiębiorców rozpoczął Igor Chmieliński, były szef rady gospodarczy, powiązany z największymi pracodawcami w naszym mieście: firmami Novum i Lac-Met.

 

- Obciążenia, na które w tej chwili napotykają przedsiębiorcy są tak ogromne, że dokładanie im wysokich podatków może skończyć się ograniczaniem zatrudniania – mówił. - A w skrajnych przypadkach nawet zamknięciem firm. Sugeruję, aby podwyżki zaproponowane dla przedsiębiorców w tym roku zmniejszyć o połowę proponowanej kwoty i do tematu wrócić w przyszłym roku – zaproponował.

 

Z kolei inny z przedsiębiorców wyszedł z propozycją, aby tę „dziurę” zrekompensować na przykład zwiększając nieco stawki od nieruchomości dla zwykłych mieszkańców.

 

Zdaniem burmistrza były to propozycje, które należało dodatkowo przedyskutować. W tym celu radni mieli się spotkać przed oficjalnymi obradami sesyjnymi. Zjawiła się jednak tylko niewielka ich część. Zabrakło radnych z klubów PiS oraz Wszystko dla Szczytna i PSL oraz niektórych niezależnych. I od komentarza na temat tych nieobecności sesję rozpoczął Krzysztof Mańkowski, burmistrza Szczytna. Zarzucił radnym, że to na ich wniosek zdjął uchwałę z październikowej sesji, przychylił się do prośby o spotkanie z przedsiębiorcami i takie spotkanie zorganizował.

 

- Jakieś propozycje zostały przedstawione i mieliśmy przedyskutować je przed sesją, niestety, na moje zaproszę zjawił się tylko radny Krassowski oraz radni Klubu Razem dla Mieszkańców – mówił. - A skoro dyskusji nie było, to przedstawiłem państwu projekt ten sam, który był przygotowany na październikową sesję.

 

Skarbnik miasta Alina Gajkowska ponownie go omówiła i powiedziała, że dzięki proponowanym stawkom do budżetu miasta w przyszłym roku wpłynęłoby więcej o około 1,7 mln zł.


Reklama

 

Do projektu uchwały odniósł się radny Rafał Kiersikowski, który stwierdził, że nie są to stawki, których oczekiwali przedsiębiorcy obecni na zebraniu.

 

 

Radny Rafał Kiersikowski.

 

- Takie wybiegi nie są potrzebne – mówił. - Z jednej strony chce pan uszanować przedsiębiorców, a z drugiej podnosi pan podatki mieszkańcom.

 

- Panie Kiersikowski, to, co pan wyprawia w tej radzie, przechodzi ludzkie pojęcie – mówił burmistrz Mańkowski. - Na spotkaniu padła przecież propozycja, aby obniżyć nieco przedsiębiorcom, a w zamian podnieść mieszkańcom. Czy tak było? - pytał.

 

- Był tylko jeden taki głos – odparł Kiernikowski.

 

- Trzymajmy się faktów – tłumaczył Mańkowski. - Była to propozycja wyjściowa, o której mieliśmy podyskutować przed sesją. Abyśmy wyszli na nią z gotową propozycją, kompromisem i zakończyli te obrady w 10 minut. Ale lepiej nie przyjść na spotkanie, nawet nie zadzwonić, że się na nim nie będzie. Poszedłem na rękę pana kolegom i koleżankom. Pan naprawdę nie ma do mnie daleko. Wystarczyło zadzwonić i powiedzieć „Maniek przyjdź, pogadamy”. Przyszedłbym, bo szanuję mieszkańców. A mam wrażenie, że wy nie.

 

- Możemy teraz to zrobić – replikował Rafał Kiersikowski.

 

Kolegi bronił Tomasz Łachacz, przewodniczący rady, który mówił, że propozycja podwyżki podatku dla mieszkańców, jako rekompensaty za obniżkę podatku dla przedsiębiorców była rzucona tylko przez jedną osobą. I zasugerował, że nie należało brać jej na poważnie. Obaj radni mówili, że na takie spotkania przedsesyjne nie zawsze mogą dotrzeć, bo są... aktywni zawodowo.

 

Na te słowa emocjonalnie zareagowała radna Beata Boczar.

 

- Czuję się, jak szmata – niemal wykrzyczała. - Przepraszam za kolokwializm, ale brakuje mi słów. Każdy z was ma telefon. Wystarczyło zadzwonić, że was nie będzie. Byłam na spotkaniu z przedsiębiorcami i ustaliliśmy tam pewne kwestie, które dziś miały być właśnie na tym przedsesyjnym spotkaniu przedyskutowane. Jesteście niepoważni, zachowujecie się jak chłopcy w piaskownicy.

Reklama

Radna Beata Boczar.

 

- A ja właściwie nie jestem tym zdziwiony – dodał spokojnie Robert Siudak. - Przyzwyczaiłem się do tego, że ta grupa nas lekceważy, ale smutne jest to, że lekceważy w ten sposób też mieszkańców tego miasta. Pan burmistrz wyraźnie powiedział, że zorganizuje spotkanie przed sesją i na nie zaprosił wszystkich radnych. Przeinaczanie faktów jest nieodpowiednie – dodał.

 

- Mylicie pojęcia – kontrargumentował Tomasz Łachacz. - Oficjalne spotkania to sesje i komisje, wszystkie pozostałe spotkania to spotkania towarzyskie – rzucił.

 

- To jakiś cyrk – skomentowała radna Agnieszka Kosakowska.

 

Do merytorycznej rozmowy próbowała wrócić Aleksandra Kobus-Drężek, odnosząc się jednak do propozycji podatkowych, których nie było w oficjalnych materiałach sesyjnych, czyli do stawek alternatywnych, które miały być dyskutowane przez radnych podczas przedsesyjnego spotkania. A ono, z powodu nieobecności sporej części radnych, się nie odbyło.

 

- Brakuje mi słów, co dziś dzieje się na tej sali – podsumował Paweł Krassowski i zaproponował zakończanie tej jałowej dyskusji. Ostatecznie ogłoszono przerwę w obradach.

 

Po przerwie radni do projektu uchwały wprowadzili dwie poprawki autorstwa Rafała Kiersikowskiego oraz Karola Furczaka. Pierwszy zaproponował zmniejszenie stawki dla przedsiębiorców za grunty pod działalność gospodarczą z proponowanych 90 groszy za metr kwadratowy na 81 gorszy, a drugi zaproponował zmniejszenie opłaty od budynków pod działalność gospodarczą z 21,70 zł za metr kwadratowy na 20,56 zł. Obie poprawki przeszły. A cała uchwała, już z poprawkami przeszła wynikiem głosów 14 za i 6 wstrzymującymi się. Stawkę od budynków mieszkalnych, która interesuje najbardziej mieszkańców ustalono na poziomie 90 groszy za metr kwadratowy.



Komentarze do artykułu

Szczytnianin

do WSK, wiesz, czemu taki kwik się w radzie zrobił? gdyż zaczęli się bać...wiesz, że w referendum lokalnym można odwołać całą radę, która olewa społeczeństwo???, niestety polecą też Ci, którzy coś jednak próbują robić. Mam jednak nadzieję, że istnieją jakieś \"kruczki\" prawne i można pojedyncze zgniłki odseparować, żeby nie zaraziły swoim chamstwem innych. Mogę mało wiedzieć, mało pisać, ale mogę dużo zrobić, bo to za m.in. moje pieniądze tuczą się te leniwe tuczniki....o których wspomniał Burmistrz.

WSK

Dobre. Dyscyplinarka dla radnego od burmistrza. Podpowiadam. To Ty możesz dać radnemu dyscyplinarkę podczas najbliższych wyborów. Dużo piszesz - mało wiesz.

Szczytnianin

Zatem jako mieszkaniec Szczytna, proszę Pana Burmistrza, o wręczenie dyscyplinarnego wypowiedzenia tym, co nie stawili się na spotkaniu. Nie wyrażam zgody, by te leniwe knury, które ignorują mnie i wszystkich mieszkańców Szczytna, nadal żarły z koryta, zafundowanego przez ludzi. Jeżeli Burmistrz, nie ma jednak takich możliwości, to proszę o referendum w tej sprawie, zapewniam, że ludzi podobnie myślących do mnie, jest bardzo wielu i jak pozbędziemy się z rady, tych leniwych tuczników, miastu wpadnie całkiem okrągła sumka.

lek

Są radni, którzy przez całą kadencję osłabiają pozycję Mańkowskiego (nie pracują dla miasta i mieszkańców), żeby mieć argumenty do kampanii wyborczej. Pognałbym tych społeczników z naszego miasta. Nic nie wnoszą, wszystko blokują i jeszcze 2+2 nie potrafią dodać.

Napisz

Galeria zdjęć

Reklama

Reklama


Komentarze

Reklama