Sobota, 8 Sierpień
Imieniny: Donaty, Olechny, Kajetana -

Reklama


Reklama

Królowa Luiza (cz. 1) – historia powiatu szczycieńskiego


W naszym mieście jest dość dużo zachowanych dawnych budynków, z którymi wiążą się ciekawe historie. Są one jednak znane tylko nielicznym. W dzisiejszym odcinku postaram się przybliżyć naszym Czytelnikom jeden z ciekawszych budynków. Jest to dom z numerem 5, mieszczący się przy ulicy Pasymskiej. Do 1945 roku mówiono nań „Dom Luizy”, ponieważ na początku XIX wieku przez kilka dni mieszkała w nim wraz ze swoim małżonkiem królowa pruska.


  • Data:

Zapomniany budynek

 

Dziś budynek w niczym nie przypomina swojej świetności sprzed ponad 200 lat. Niewielki i zapomniany historycznie dom, jeszcze ponad 70 lat temu dla przyjeżdżających tu turystów był jednym z miejsc, które koniecznie należało zobaczyć. W tym samym okresie ulica nie nazywała się Pasymska lecz Luisenstrasse, czyli ulica Luizy, zaś sam dom nosił miano Luisenhaus.

 

Przez kilkanaście ostatnich lat zabiegałem o to, aby również i w nowym XXI wieku dom ten został wyróżniony na mapie turystycznej i historycznej miasta, ale tylko na zabiegach i marzeniach się skończyło.

 

Luiza

 

Budynek przy ulicy Pasymskiej ma bardzo bogate dzieje i w sposób znaczący otarł się o ważne wydarzenia historyczne Europy z początku XIX wieku. Wszystko stało się za sprawą ówczesnej pary królewskiej, władającej Prusami: Fryderyka Wilhelma III oraz jego małżonki Luizy, którzy kilka dni spędzili w Szczytnie, mieszkając w tym właśnie domu.

 

Luiza Pruska urodziła się 10 marca 1776 w Hanowerze jako księżna Luise Augusta Wilhelmina Amalia von Mecklemburg-Strelitz. Była szóstym dzieckiem Karola II, księcia Mecklemburgii-Strelitz i Fryderyki Karoliny heskiej. Dorastała w Darmstadt i jej bardzo wczesną edukacją zajęła się szwajcarska guwernantka Salomé de Gélieu. Według zachowanych zapisków, Luiza nie była zbyt pilną uczennicą. Karta z zeszytu Luizy, która jest ilustracja dzisiejszego odcinka, świadczy o jej roztargnieniu w trakcie nauki. Listy pisane przez nią po francusku zawierały bardzo dużo błędów i dopiero później w Berlinie uzupełniła luki w edukacji.

 

Beztroskie życie księżniczki

 

Życie dorastającej w Darmstadt księżniczki Luizy, której towarzyszyły również jej pozostałe siostry, było okraszone częstymi wizami u licznych krewnych z domów meklemburskiego i heskiego oraz podróżami do Strassburga i do Niderlandów.

 

Księżniczki dość często wyjeżdżały do Frankfurtu, w którym od 1787 roku mieszkała najstarsza z nich – Teresa. W skrupulatnie pisanych pamiętnikach, księżniczka Luiza wspominała, że bardzo często odwiedzała Katarzynę Elżbietę Goethe, matkę Johanna Wolfganga Goethego. Zachowały się listy matki jednego z największych niemieckich poetów, która w jednym z nich pisała do syna, że Luiza tak bardzo cieszy się swoją wolnością 14-letniej dziewczyny, że będąc u niej, zapomina o dworskiej etykiecie i tańczy oraz śpiewa prawie przez cały dzień.


Reklama

 

Spotkanie z Fryderykiem

 

Z początkiem marca 1793 roku księżniczki po raz kolejny wybrały się do Frankfurtu, aby odwiedzić swą najstarszą siostrę Teresę. Luiza wraz z młodszą o dwa lata siostrą księżniczką Fryderyką zostały przedstawione ówczesnemu królowi pruskiemu Fryderykowi Wilhelmowi II.

 

Władca Prus był tak zachwycony urodą młodych księżniczek, że w jednym ze swoich późniejszych listów napisał o spotkaniu: „Gdy pierwszy raz ujrzałem te dwa anioły, była to na początku komedia, zostałem tak uderzony ich urodą, że przestałem być sobą, kiedy babcia je przedstawiała. Życzyłem sobie bardzo, aby moi synowie zechcieli je zobaczyć i zakochali się w nich. Zrobię wszystko, co w mojej mocy, aby częściej się widzieli i naprawdę się poznali, a następnie poślubili.

 

Po raz pierwszy Luiza ujrzała 22-letniego następcę tronu Fryderyka Wilhelma 14 marca 1793 roku. Zaledwie pięć dni później, bo 19 marca, spisano oficjalną umowę przedmałżeńską, a 24 kwietnia w Darmstadt miały miejsce oficjalne zaręczyny. Ślub został wyznaczony na święta Bożego Narodzenia tego samego roku.

 

Ślub w Berlinie

 

Na dwa dni przed planowanym ślubem, 22 grudnia 1793 roku do Berlina przybyła Luiza wraz ze swoją młodszą siostrą. Zanim wysiadła z karety, podbiegła do niej licząca około 6-letnia dziewczynka, która powitała księżniczki wierszem. Luiza zareagowała bardzo spontanicznie. Podniosła dziewczynkę i ją pocałowała. Spotkało się to z dezaprobatą obecnej tam arystokracji, a nawet wytknięto jej, że w bardzo rażący sposób naruszyła protokół, bo takie zachowanie nie przystoi księżniczce i być może przyszłej królowej Prus.

 

Luiza za nic miała takie uwagi i z szerokim uśmiechem rozsyłała ciekawskiej ciżbie pozdrowienia. Już na drugi dzień w Berlinie bardzo głośno mówiło się o tym incydencie, który był prawdopodobnie pierwszym takim wydarzeniem i być może przyczynił się do późniejszej nadzwyczajnej popularności Luizy wśród ludności Berlina.

 

Dwa dni później, 24 grudnia 1793 roku w białej sali berlińskiego zamku miały miejsce oficjalne zaślubiny. Para zamieszkała w pałacu następcy trony przy Unter den Linden.

 

Życie księżnej

 

Luizie nie było łatwo zmienić dotychczasowy tryb życia i przystosować się do dworskiej etykiety. Nowe otoczenie i stanowisko wymagało od niej dopasowania się do panujących zasad i obowiązków. Dość dużą przeszkodą było jej dotychczasowe i zarazem naturalne zachowanie, które nijak nie miało się do tego, jakie miała prezentować w Berlinie.

Reklama

 

Królewscy i książęcy doradcy dwoili się i troili w poszukiwaniu rozwiązania tej niezbyt komfortowej dla dworskiej etykiety sytuacji. Zaledwie trzy tygodnie po ślubie, jako dama dworu, Luizie została przydzielona hrabina Sophia Marie von Voß, która mając wówczas 64 lata, od wielu lat służyła na dworze królewskim.

 

Początkowo Luiza nie chciała się podporządkować nakazom i zakazom leciwej już hrabinie. Minęło jednak kilka miesięcy i po panujących na początku konfliktach nie pozostał ślad, natomiast pomiędzy paniami zawiązała się przyjaźń i według pamiętników, hrabina Sophia stała do końca zaufaną doradczynią i przyjaciółką przyszłej królowej.

 

Książęca para blisko ludu

 

Jak pisała w swoich pamiętnikach późniejsza królowa Luiza, jej małżonek Fryderyk był jej najlepszym powiernikiem i przyjacielem. Fryderyk, podobnie jak jego żona, jak tylko mógł, unikał dworskiej etykiety i protokołu. Według zapisków „życzliwych”, którzy mieli za zadanie obserwację książęcej pary oraz sporządzanie odpowiednich notatek i przedstawianie ich królowi, Luiza i Fryderyk zachowali się bardzo „nienormalnie” jak na owe czasy i status. Wówczas było to nie do pomyślenia, by zwracali się do siebie per „mój mężu” i „moja żono”, co jednak czynili w mniej oficjalnych kręgach.

 

Nie nadmiernie afiszowali się też ze swoimi możliwościami i bogactwem. Na swoją rezydencję zamiast berlińskiego zamku wybrali o wiele skromniejszy pałac, natomiast latem zamieszkiwali w niewielkim skromnym dworku Paretz nieopodal Poczdamu.

 

Dość często wychodzili bez eskorty na berlińskie ulice, spacerując objęci m.in. berlińską Unter den Linden. Uczestniczyli również w życiu zwykłych berlińczyków, biorąc udział w różnego rodzaju organizowanych jarmarkach, np. bożonarodzeniowych, co spotykało się z wielką akceptacją zwykłych mieszkańców stolicy państwa.

 

Opisy do zdjęć znajdują się w ich nazwach



Komentarze do artykułu

Gość

Budynek zawsze wyróżniał się urodą, ale ostatnio bardzo podupadł. Ciekawe czemu?

Napisz

Galeria zdjęć

Reklama

Reklama


Komentarze

  • Ford uderzył w ogrodzenie i budynek, potem dachował. Za kierownicą siedziała 66-latka
    Szacun. Jak ona to zrobila???

    Bartek


    2026-08-06 04:51:17
  • Informacja Burmistrza Miasta Szczytno
    pani sylwia jaskolska prosze podac zaslugi pana poukord a krzysztofa

    wojt jaskol stasiek


    2026-08-04 21:46:50
  • Nienawiść zaczyna się od jednego kłamstwa. Jerzy Niemczuk o zatrutych źródłach niechęci
    Felieton wpisujący się w narrację głównego nurtu, mający niewiele wspólnego z rzetelną oceną, ale wiele z propagandową papką. \"Najpierw pojawia się pogardliwe słowo...\"? A może jednak najpierw pojawia się przyczyna, a pogardliwe słowo jest skutkiem (podobnie jak zmiana wektora polskiej gościnności)? Do tego nie potrzeba żadnych fałszywych wiadomości, wystarczą fakty. W ciągu 2,5 roku \"nasi goście\" popełnili 42 tysiące przestępstw, w tym 65 zabójstw. Do tego dochodzą pewnie tysiące drobniejszych, niezgłoszonych incydentów, roszczeniowość i niestety zbyt często, brak jakiejkolwiek wdzięczności. Stwierdzenie, że \"Polska jest liderem\" to kolejna propagandowa teza nie mająca wiele wspólnego ze smutną rzeczywistością. Fakty to PKB per capita (nominalne)-47 miejsce na świecie, rekordowe tempo przyrostu zadłużenia, zdemolowana służba zdrowia, rosnące bezrobocie, jedne z najwyższych (w stosunku do zarobków) ceny paliw i energii i rozbrojona armia \"lidera\". Tymczasem wmawia się nam, że największym problemem w kraju jest facet, który zwyzywał bezczelne gówniary nie potrafiące się zachować w autobusie, albo emeryt, który przyłożył laską chcącej go okraść Ukraince. Niestety właśnie w tę narrację wpisuje się autor.

    W. Nosowicz


    2026-08-04 20:31:03
  • Nienawiść zaczyna się od jednego kłamstwa. Jerzy Niemczuk o zatrutych źródłach niechęci
    Szanowny autorze. Nie uważam, że pamięć o zbrodniach z przeszłości jest stratą czasu. Narody nie budują trwałych relacji na przemilczeniach, lecz na prawdzie. Nie można oczekiwać od Polaków obojętności wobec gloryfikowania osób odpowiedzialnych za zbrodnie na ich rodakach. Dbanie o przyszłość i rozliczenie historii nie wykluczają się. Możemy wspierać Ukrainę w obliczu dzisiejszych zagrożeń, jednocześnie domagając się szacunku dla pamięci ofiar. To nie jest działanie przeciwko Ukrainie, lecz działanie na rzecz uczciwego pojednania. Bez prawdy nie będzie trwałego zaufania między naszymi narodami.

    XxX


    2026-08-04 17:21:57
  • Rakieta nad Polską, KO przejmuje Szczytno, a wakacje drenują portfele. Felieton Wiesława Mądrzejowskiego
    W każdym wpisie musi być o PISie. Ludzie mają różne hobby, ale Sz.P. Wiesław lubuje się w Pisie. Czy ten PiS jest teraz z Panem w pokoju? Jeśli tak to który?

    Waldemar


    2026-08-03 18:39:39
  • Rakieta nad Polską, KO przejmuje Szczytno, a wakacje drenują portfele. Felieton Wiesława Mądrzejowskiego
    \"ruska rakieta\"?, widzę że elokwencji nie po drodze z mądrością - ruskie są tylko pierogi, szanowny Panie. Na szczęcie ta rakieta, w przeciwieństwie do tej którą wystrzelili Ukraińcy, nikogo nie zabiła i była precyzyjnie wycelowana w sam środek pola. Jeżeli tę rakietę fatycznie wystrzelili Rosjanie to właśnie udowodnili światu że Polska jest całkowicie bezbronna, bo systemy walki powietrznej zostały oddane Ukrainie...zaś brak reakcji NATO, USA i Europy dobitnie udowadnia, jak głęboko mają na w doopie. Teraz wisienka, alarm ogłoszono 5 minut po eksplozji rakiety, myślałem że taki alarm uruchamia się przed atakiem, a nie po. Teraz walnij pan porządnie w zakutą pałę premiera Von Tfuuuska, on nawet nie potrafi odróżnić pocisku balistycznego od rakiety manewrującej.

    Polak


    2026-08-03 16:17:07
  • Zintegrowany Plan Inwestycyjny w Pasymiu. Ruszają konsultacje społeczne
    A na prosty język, to co tam będzie na tych działkach?

    .


    2026-08-03 15:09:16
  • „Pani Asiu, czemu pani nie ma?”. Joanna Pusta w finale Listonosza Roku
    Widziałem filmy pokazujące,że Pani Asia robi naprawdę dobrą robotę. Polecam.

    Andrzej


    2026-07-31 12:18:42
  • Nie lubię stać w miejscu. I chyba właśnie dlatego tak bardzo kocham florystykę.
    Stac w miejscu?

    Jan


    2026-07-31 09:18:39
  • Jerzy Niemczuk: Kiedy nienawiść wchodzi na ambonę
    Czy to ten Pan co w latach 2020-2021r paradował z czarną maseczką z pomarańczowym piorunem? Szukałem jakiegoś zdjęcia, ale chyba wszystkie usunął.

    nikoś


    2026-07-30 11:10:01

Reklama