Dożynki mają własny język. Nie zawsze potrzebuje on tłumacza. Wieniec, muzyka, strój, stół i podziękowanie za plony są czytelne zarówno na Kurpiach, jak i na Wileńszczyźnie. W miniony weekend mogli się o tym przekonać przedstawiciele gminy Rozogi, którzy pojechali na Litwę. Gminny Ośrodek Kultury w Rozogach współreprezentował gminę podczas Dożynek Rejonu Wileńskiego.
Z Rozóg na Litwę nie tylko po zdjęcia
Wyjazd nie sprowadzał się do udziału w kolejnej imprezie w kalendarzu. Był okazją do zobaczenia, jak święto plonów wygląda po drugiej stronie granicy i co z kurpiowskiej tradycji można odnaleźć w zwyczajach mieszkańców Wileńszczyzny. Okazało się, że punktów wspólnych jest sporo: muzyka, obrzędy, sposób świętowania, przywiązanie do lokalnego dziedzictwa i rola ludzi, którzy nadal chcą je przekazywać następnym pokoleniom.
W tym sensie spotkały się dwa regiony, które własnej tożsamości nie chcą zamknąć w gablocie. Tradycja ma działać wtedy, gdy ludzie jej używają - śpiewają, zakładają stroje, odtwarzają obrzędy i pokazują je kolejnym pokoleniom.
Gospodarze przyjęli delegację z Rozóg
Przedstawiciele GOK-u podkreślają również rolę gospodarzy. Szczególne podziękowania skierowali do Valdemara Rynkeviča, starosty Gminy Rzesza, który opiekował się delegacją podczas pobytu. Dla Rozóg wyjazd ma też znaczenie na przyszłość. Ośrodek kultury deklaruje, że chce kontynuować podobne spotkania. Bo dożynki kończą sezon pracy na polu, ale takie wizyty mogą otwierać coś innego - kolejne kontakty między Kurpiami a Wileńszczyzną.