Czy niechęć do tatuaży ma coś wspólnego z ksenofobią? Czy wojny naprawdę zaczynają się od błahostek? I dlaczego śniadanie może stać się początkiem filozoficznej dyskusji o tolerancji? Jerzy Niemczuk, jak zwykle z humorem i ironią, prowadzi czytelnika od jajka na miękko, przez Agnieszkę Osiecką i „Podróże Guliwera”, aż po Donalda Trumpa. To felieton o granicach akceptacji, pułapkach powierzchownych ocen i świecie, w którym coraz częściej nie różnimy się poglądami, lecz uczymy się nie lubić ludzi.
O granicach tolerancji
Mój sztucznie inteligentny, choć niedouczony, korektor w komputerze nie toleruje alkoholu i zamiast margarity, którą podkreśla na czerwono, proponuje margarynę, zamiast prosecco – prosięco.
Przy śniadaniu dotyka mnie nietolerancja kulinarna ze strony bliskiej mi osoby żeńskiej, która kolacje celebruje, natomiast przyrządzanie śniadań uznaje za fanaberię i sama jada je w pośpiechu, nie wykazując przy tym staranności. Moją wersję uznaje za dziwactwo starości i odmawia rano wspólnego jedzenia.
Koronnym argumentem przeciwko mnie jest przypadek Agnieszki Osieckiej, która nie mogła patrzeć, jak Przybora celebruje śniadania i podobno z tego powodu się z nim rozstała. Z Przyborą wiele mnie łączy, jako dziecko wychowałem się na „Kabarecie Starszych Panów”, jego odręczny list do mnie przechowuję niczym relikwię i na pewno miał on wpływ na moją estetykę i ewolucję poczucia humoru. Być może kulinarne skłonności przejąłem w pakiecie, nie zdając sobie z tego sprawy. Do sprawiania jajek na miękko mam specjalną gilotynkę, która łatwo zdejmuje czubek i uwalnia od kłopotliwego skrobania skorupki pazurami. Gdyby Jeremi Przybora taką miał, zapewne też by jej używał, co Osieckiej by się raczej nie spodobało.
Z jajkiem w ogóle należy uważać, bo wszystko się od niego zaczyna – ab ovo, jak mawiali starożytni Rzymianie. Pełna fraza brzmi ab ovo usque ad mala, czyli od jajka do jabłka. Od jajka zaczynano spożywanie, a kończono jabłkiem na deser po kolacji. Dzisiaj to metafora oddalona od stołu. Opowiadanie o wszelkich początkach, w którym mieści się też pytanie o ewolucję i niepewność, co było pierwsze, kura czy jajko.
W „Podróżach Guliwera” Jonathan Swift opisał casus belli między dwoma narodami, gdzie źródłem konfliktu było, czy otwierać jajka od węższego czy grubszego końca, co jest trafną metaforą wszelkich wojennych konfliktów.
Przy tej okazji zaczęliśmy rozmawiać o granicach nietolerancji, bo bliska mi osoba żeńska uważa się za osobę wysoce tolerancyjną. Nie przejawia niechęci do obcokrajowców, elgiebetów. Rasizm i antysemityzm odrzuca zdecydowanie. Ksenofobię także, jednak z wyłączeniem tatuaży. Uważa je za szkodliwe dla zdrowia, nieestetyczne i że powinny być zakazane w przestrzeni publicznej.
Moja wersja tolerancji jest bardziej permisywna. Wierzę, że każdy może wyglądać, jak mu się podoba, choć nie wszystkim się to może spodobać, ale ci przecież mogą nie zwracać na to uwagi.
Ewka natomiast uważa, że prezenterka, co ma na szyi tatuaż, nie powinna występować w telewizji, co dla mnie jest jednak przejawem ksenofobii, która podobnie jak wojny zaczyna się z błahych i głupich przyczyn. Lęk przed obcym zaczyna się od bagatelnych uprzedzeń, ale jest w nim zaszyta skłonność do generalizacji a nawet globalizacji. Najpierw niechęć do jakiegoś dopuszczalnego skądinąd zachowania rozszerza się na całą osobę, a potem bywa, że na etniczne pochodzenie, a w końcu na cały naród. Jeśli kogoś, kto nie wytyka nosa spod Szczytna czy Pasymia, popchnie na ulicy przypadkiem gruby i łysy Francuz, może on uznać, że wszyscy Francuzi tak wyglądają oraz podobnie się zachowują i rozciągnąć swoją niechęć od Bretanii aż do Lazurowego Wybrzeża.
Co do mnie to jedynie głupotę chętnie bym widział penalizowaną, jednak szanse na to są znikome, ma ona bowiem dzięki chciwym algorytmom Internetu coraz silniejszą reprezentację.
Emblematycznym przykładem jej światowego triumfu jest dla mnie Donald Trump, który nie Amerykę, ale głupotę uczynił wielką i co gorsza dalej czyni.
Wiem, że wiele ryzykuję, bo jak Trump przeczyta, co napisałem, to znowu się obrazi, zabierze nam swoje wojska, F-35 a może i anektuje Polskę, żeby być bliżej Putina, którego ceni i lubi.
Jerzy Niemczuk
zamiast jakiejs ,,sztuki,, prpponuje zainstalowac progi spowalniajace na ulicach miasta.np broniewskiego gdzie czesto strach wyjsc bo zapieprzaja z rykiem .komenda policji niby obok ale wiadomo ze sluchacze tez poszalec musza wiec jakiejs kontroli nie uswiadczysz
siwy
2026-07-16 20:14:51
Lotnictwo to moja pasja, jako dziecko wpatrywałem się w portret Taty, na którym w tle są umieszczone Migi 15 w locie (czasy jego służby w wojsku). Lot Mig 15 byłby spełnieniem nie tylko moich marzeń ale pośrednio także Taty.
Piotr Śremski
2026-07-16 12:22:44
Podstawa to większa dostępność mieszkań w przystępnych cenach, poszerzona strefa komfortu i rozrywki, a przede wszystkim przyciągnięcie większych inwestorów, aby mogli otworzyć swoje firmy w Szczytnie i okolicach, by utworzyć kolejne miejsca pracy, bo bez niej młodzi tutaj nie zostaną.
Szczytnianin
2026-07-15 20:39:22
bo mi zycie mig nelo
bansy
2026-07-15 16:33:11
Z odpowiedzi na interpelację jasno wybrzmiewa, że skoro w tym projekcie była to inicjatywa autorów, finansowana z ich kieszeni, to przy kolejnych projektach - ich autorzy również będą mogli „wystawić sobie pomnik” na koszt własny.
Mieszkanka
2026-07-15 12:18:31
no ale jak to, bzdęczek, kamerka i AI nie pokazało jak wyprzedzać??? 23214 systemy zawiodły??? oj oj oj
Klasyk
2026-07-13 11:19:00
Fajny mądry człowiek!
Tomasz
2026-07-13 09:10:18
co mają dzici do imprez po godzinie 20 ???????
LM
2026-07-11 21:14:21
wwalic sumy z jezior !! wyjedza wszystkie inne ryby
wilki !! borsuki !! kormorany!! ochrona rozwoju ludzi
2026-07-11 20:27:47
Wreszcie coś fajnego i przydatnego. Oby tak dalej panowie.
Tomasz chojnacki
2026-07-10 18:44:52