Dodatek węglowy ujawnia... mieszkańców. Będą kary?
Pieniądze kuszą, co wiadomo nie od dziś. Bywa jednak, że też ogłupiają. Do mieszkańców gminy Wielbark mają trafić środki z tak zwanego dodatku węglowego. Szacuje się, że będzie to kwota 3 mln 700 tys. zł.
Aby wsparcie otrzymać mieszkańcy musieli złożyć specjalne wnioski, a w nich między innymi musieli podać liczbę osób, które z „ciepła będą korzystały”.
- Efekt jest taki, że te liczby znacznie różnią się od podawanych w deklaracjach śmieciowych – mówi Grzegorz Zapadka, burmistrz Wielbarka. - Przybyło nam około 100 mieszkańców.
Samorządowcy nie ukrywają, że będą te dane weryfikować. Jeśli okaże się, że ktoś skłamał, to dodatku węglowego nie dostanie. Może być też inna wersja.
- Teoretycznie możemy zażądać od takich gospodarstw zapłaty za śmieci za pięć lat wstecz, za te brakujące osoby – mówi burmistrz Zapadka. - Ale oczywiście wcale to takie proste nie będzie, bo trzeba będzie to wszystko solidnie udowodnić. Szacujemy, że około 30 wniosków będzie i tak odrzuconych ze względu na nieprawdziwe dane – dodaje.
Do podobnych działań przymierzają się też inni samorządowcy. Kontrola krzyżowa wniosków węglowych i deklaracji śmieciowych właśnie trwa.
- Widzimy te różnice i trzeba będzie coś z tym zrobić – tłumaczy burmistrz Szczytna Krzysztof Mańkowski. - Mówimy o publicznych pieniądzach i naprawdę sporych kwotach.
W Szczytnie w ten sposób przybyło kilkuset mieszkańców. W innych gminach naszego powiatu te liczby są podobne, liczba mieszkańców jest większa od kilkudziesięciu do ponad 100. Ale dokładne dane będą znane dopiero za kilka tygodni, bo kontrole trwają.
- Szkoda, że mieszkańcy tak kombinują, bo odbywa się to ze szkodą dla każdego z nas – mówi jeden z samorządowców z gminy Dźwierzuty.
Komentarze i materiały powiązane pojawią się poniżej.

