„Buntownicy” wygrali ze ZGOK-iem
Walne Zgromadzenie Wspólników jednogłośnie przyjęło takie ceny śmieci, jakie proponowaliśmy – nie ukrywa zadowolenia burmistrz Pasymia Cezary Łachmański. - Sprzeciw blisko 30 małych gmin i kilku miast odniósł skutek i dowodzi, że w „kupie” siła.
Przypomnijmy, że „walka” części samorządów, tworzących spółkę ZGOK toczy się już od kilku miesięcy. Podłożem batalii są ceny, jakie prezes spółki próbował samorządom narzucić, korzystając z poparcia władz Olsztyna, który jest największym udziałowcem, a więc ma – czy raczej miał – najwięcej do powiedzenia.
Chodzi o opłaty, jakie samorządy ponoszą za każdą tonę odpadów, które ZGOK odbiera i zagospodarowuje. Szokiem dla gmin była wprowadzona odgórnie podwyżka za tonę śmieci segregowanych (plastik, szkło, makulatura). Zamiast złotówki miały płacić 120, a nawet 180 zł.
Podwyżek nie udało się uniknąć i od początku byliśmy tego świadomi – mówi Cezary Łachmański, który w tym temacie reprezentuje także stanowisko wszystkich innych samorządów z powiatu szczycieńskiego. - Zrobiliśmy własną kalkulację z uwzględnieniem priorytetowego traktowania segregacji. Zaproponowaliśmy, aby opłaty za odpady wydzielone były mniejsze, a podwyżka dotknęła śmieci niesegregowanych. Ekonomicznie, tak mniej więcej, zapewni to ZGOK-owi płynność finansową i możliwość funkcjonowania, a jednocześnie zmusi samorządy do tego, by na tę segregację położyły większy nacisk. Prezes ZGOK próbował przekonać udziałowców, że w małych, wiejskich samorządach segregacja nie przebiega w sposób należyty, a to nie jest prawdą. W Pasymiu na przykład w ubiegłym roku „wyprodukowaliśmy” o 40 ton mniej odpadów zmieszanych niż rok wcześniej, a to o czymś świadczy.
Ostatecznie więc samorządy (z datą wsteczną – od początku sierpnia) za tonę odpadów segregowanych płacić będą po 50 zł a nie 120 czy 180, natomiast za tonę śmieci zmieszanych – 525 zł (było 465 zł, a propozycja ZGOK-u mówiła o opłacie 489 zł).
Zmiana stawek może mieć jednak wpływ na to, ile w poszczególnych gminach za odbiór śmieci płacić będą mieszkańcy. W innym miejscu wspominamy o tym, że podwyżki dotknęły już gminę Wielbark.
- W Pasymiu ich nie przewiduję – zapewnia Cezary Łachmański.
Kompromis w kwestii wysokości opłat nie kończy jednak problemów ZGOK-u i jego prezesa. O losie tego ostatniego ma zadecydować Rada Nadzorcza.
- Podczas walnego zgromadzenia została też podjęta uchwała, by Rada Nadzorcza dokonała oceny działalności prezesa – mówi Łachmański. - Nie ma co ukrywać, że chodzi nam o jego odwołanie. Takie kompetencje ma jednak wyłącznie ta rada, a nasz wniosek o ocenę ma jej posłużyć do ewentualnego podjęcia takiej decyzji.
Z kolei samemu prezesowi kłopoty sprawiają... pracownicy. W ZGOK-u zatrudnionych jest około 180 osób, które nie są zadowolone z warunków. We wtorek (6 października), przeprowadzony został strajk. - Samych strajkujących było niewielu, raczej były to przedstawicielstwa związków zawodowych – komentuje Łachmański, który wraz z trzema innymi przedstawicielami udziałowców uczestniczył w spotkaniu władz spółki z pracownikami.
- Oczywiście główne ich postulaty dotyczą kwestii płac, ale także np. warunków pracy. Jako udziałowcy występowaliśmy podczas tego spotkania jako obserwatorzy. Interesowały nas nie tylko żądania pracownicze, ale też, a może i przede wszystkim wyjaśnienia, dane i argumenty, które przedstawiał prezes. Niejednokrotnie bowiem zdarzało się już, że były one zmienne w zależności od tego, jakie oczekiwania pan prezes miał wobec danego audytorium. Nie ukrywam, że rozmawialiśmy też z uczestnikami tego strajku, ale były to tylko luźne rozmowy. Na razie ustalono, że odbędzie się kolejne spotkanie strajkujących, zarządu spółki, udziałowców, by wypracować jakiś kompromis. Termin nie został określony.
Komentarze i materiały powiązane pojawią się poniżej.

