Miała być przejażdżka konna, skończyło się telefonem po pomoc. Cztery młode dziewczyny straciły orientację w rejonie Saska Małego i wraz z końmi znalazły się na podmokłym terenie. Zanim dotarł do nich patrol, z sytuacji wyprowadzili je przez telefon dwaj dyżurni Komendy Powiatowej Policji w Szczytnie – kom. Radosław Kozłowski i st. asp. Mateusz Abramczyk.
Do zdarzenia doszło we wtorek, 25 sierpnia. Cztery dziewczyny wybrały się na przejażdżkę konną w Sasku Małym. W pewnym momencie zgubiły drogę. Problem stał się poważniejszy, gdy wjechały na podmokły teren i nie wiedziały, jak bezpiecznie z niego wyjść.
O pomoc zwróciła się 19-letnia uczestniczka przejażdżki.
Pomoc przyszła przez telefon.
Zgłoszenie trafiło do stanowiska kierowania Komendy Powiatowej Policji w Szczytnie. Służbę pełnili wówczas kom. Radosław Kozłowski i st. asp. Mateusz Abramczyk.
Policjanci skontaktowali się telefonicznie z 19-latką. Musieli ustalić położenie grupy, ocenić sytuację i pokierować dziewczyny tak, aby te nie weszły wraz ze zwierzętami w jeszcze trudniejszy teren.
– Dyżurni telefonicznie skontaktowali się ze zgłaszającą, 19-latką. W tej sytuacji niezwykle ważne były opanowanie, właściwa ocena położenia dziewczyn oraz przekazanie im jasnych wskazówek dotyczących tego, w jaki sposób mają bezpiecznie wydostać się z niebezpiecznego terenu – relacjonuje mł. asp. Agata Stefaniak z Komendy Powiatowej Policji w Szczytnie.
Dziewczyny wykonywały przekazywane przez policjantów polecenia. Udało się. Wszystkie cztery wraz z końmi wydostały się z podmokłego obszaru.
Patrol przyjechał, gdy były już bezpieczne
Na miejsce skierowano również policyjny patrol. Gdy funkcjonariusze dotarli w rejon zdarzenia, nastolatki i zwierzęta znajdowały się już poza zagrożonym terenem.
Po zakończeniu interwencji dziewczyny wróciły do stadniny. Nikomu nic się nie stało.
Policjant, którego zwykle nie widać
Interwencja w Sasku Małym pokazuje pracę funkcjonariuszy, których podczas większości zdarzeń mieszkańcy nawet nie spotykają.
Dyżurny jest często pierwszą osobą, z którą kontaktuje się człowiek proszący policję o pomoc. Przyjmuje zgłoszenia, ocenia sytuację, kieruje patrole i koordynuje działania. Czasem – jak w tym przypadku – musi zacząć pomagać, zanim ktokolwiek dotrze na miejsce.
Komentarze i materiały powiązane pojawią się poniżej.