Błękitni Pasym wracają z Czerwonki z punktem, choć po końcowym gwizdku trudno było mówić o pełnej satysfakcji. W meczu 4. kolejki Klasy Okręgowej z Orłem oba zespoły miały okazje, bramkarze zachowali czyste konta, a wynik 0:0 utrzymał się do końca. Pasymianie przyznają, że stać ich było tego dnia na więcej. Dodatkowym problemem okazały się urazy.
Błękitni pojechali do Czerwonki po punkty i od pierwszych minut próbowali przejąć inicjatywę. Sygnał do ataku dali Robert Malanowski i Maciej Kiliś. Później przed szansą stanął także Bartosz Nosowicz. Orzeł nie ograniczał się jednak do obrony. Gospodarze odpowiadali własnymi akcjami i kilka razy zmusili Remigiusza Gamańskiego do interwencji. Bramkarz Błękitnych nie dał się pokonać.
Po zmianie stron żadna z drużyn nie zamierzała pilnować remisu. Błękitni szukali bramki także uderzeniami z dystansu. Próbowali Kamil Świercz, Mikołaj Maluchnik i Olek Dobrzyński. Orzeł również dochodził do sytuacji pod bramką gości. Mecz pozostawał otwarty, ale wraz z upływem czasu coraz bardziej wyglądało na to, że o wyniku może zdecydować jeden błąd albo jedno dobre zagranie. Nie zdecydowało nic. Po ostatnim gwizdku na tablicy pozostało 0:0.
Orzeł Czerwonka – Błękitni Pasym 0:0
W Pasymiu remis przyjęto bez euforii. Zespół zdaje sobie sprawę, że Czerwonka nie należy do łatwych terenów, jednak jednocześnie nie ukrywa, że nie zagrał na poziomie, którego od siebie oczekuje.
– Szanujemy Orła i wiemy, że szczególnie na jego terenie nie jest to łatwy rywal, ale po tym spotkaniu czujemy niedosyt. Nie pokazaliśmy dziś pełni swoich możliwości – podsumowali spotkanie Błękitni.
Na grę pasymian wpływały też problemy zdrowotne. Część zawodników nadal wraca do pełnej dyspozycji po urazach. W drugiej połowie boisko z powodu kontuzji musiał opuścić Dawid Mikulak. Z urazem przez większość spotkania grał również Remigiusz Gamański.
Błękitni dopisują więc punkt, zachowują czyste konto i wracają do Pasymia bez porażki. W Czerwonce zabrakło jednak tego, co w tabeli robi największą różnicę – jednej skutecznej akcji.
Komentarze i materiały powiązane pojawią się poniżej.