Nie było wielkiej trasy, telewizyjnej sceny ani nazwisk ściąganych z drugiego końca Polski. Były piosenki Krzysztofa Klenczona, lokalni artyści i dziedziniec ratusza wypełniony publicznością. Niedzielny koncert „Klenczon – Lokalni Artyści w hołdzie Muzykowi” pokazał, że Szczytno potrafi stworzyć wydarzenie własnymi siłami i przyciągnąć na nie tłum. Finałowe „Nie przejdziemy do historii” zabrzmiało tego wieczoru wyjątkowo przewrotnie.
W niedzielę, 30 sierpnia, dziedziniec szczycieńskiego ratusza przez niemal cztery godziny należał do muzyki Krzysztofa Klenczona. Nie chodziło jednak o kopiowanie oryginałów. Utwory dostały nowe aranżacje i głosy ludzi związanych ze Szczytnem oraz regionem. Na scenie spotkali się soliści, zespoły i chóry, a między kolejnymi wykonaniami szybko znikała granica między sceną a publicznością. Ludzie śpiewali, reagowali na pierwsze takty znanych piosenek i zostawali do końca.
Na scenie pojawili się: Chór Pasjonata, Gabi At The River, Drawar, Muzykalni, Port – Andrzej i Janusz Ałaj, Tuiteraz, Natalia Pławska, Paweł Janiszewski, Daniel Chorążewicz, Radek Tomaszczyk, Katarzyna Ciak-Górska, Arkadiusz Górski, Magdalena Nurczyk, Katarzyna Trzcińska, Monika Moszczyńska, Paweł Raczyński, Piotr Pawlak i Tomasz Banul.
Gościem specjalnym był Paweł „Drak” Grzegorczyk. Wystąpili również Maja i Robert Skwiot, finaliści konkursu „Klenczon - od pasji do wielkiej sceny”.
Sama lista wykonawców pokazuje skalę przedsięwzięcia, ale ważniejszy okazał się jego mechanizm: zamiast budować koncert wokół jednej gwiazdy, organizatorzy zbudowali go wokół ludzi stąd. I publiczność ten pomysł kupiła.
Po koncercie pod zdjęciami i nagraniami publikowanymi w mediach społecznościowych "Tygodnika Szczytno" zaczęły pojawiać się dziesiątki komentarzy. W wielu wracał ten sam wątek - zaskoczenie poziomem lokalnych wykonawców i frekwencją.
– Mamy utalentowanych wykonawców. Niech leci w świat, a co… też możemy – napisała Elżbieta Możejko-Kosakowska.
Anna Bogusz zwróciła uwagę właśnie na lokalny charakter wieczoru:
– Klenczon na dziedzińcu przecudnie wyśpiewany przez naszych i sąsiadów – komentowała.
Jan Dominik spędził pod ratuszem niemal cały koncert.
– Przez niemal cztery godziny super się bawiłem. Oby były powtórki – napisał.
Z kolei Grażyna Wyrzykowska-Mączyńska podsumowała wieczór krótko:
– Koncert przepiękny, wzruszający. Wspaniałe aranżacje i artyści z serca.
Koncert zakończyło wspólne wykonanie „Nie przejdziemy do historii”. Trudno było o lepszą puentę. Piosenka o takim tytule zamknęła wydarzenie, po którym jeszcze długo trwały rozmowy, publikowano zdjęcia i nagrania, a mieszkańcy pytali o kolejną edycję. Bo ten wieczór pokazał coś ważniejszego niż sam repertuar Klenczona.
Lokalny koncert nie musi być „mniejszą wersją” dużego wydarzenia. Jeśli ma pomysł, ludzi, którzy chcą wyjść na scenę, i publiczność gotową ich słuchać, może stać się wydarzeniem samym w sobie.
W niedzielę pod ratuszem dokładnie tak się stało. Szczytno nie sprowadziło gotowego koncertu. Szczytno zrobiło go sobie samo.
Komentarze i materiały powiązane pojawią się poniżej.