SKS Gwardia Szczytno wygrała przy Ostrołęckiej 2:1 z liderem rozgrywek, Mrągowią Mrągowo. Gospodarze ustawili mecz jeszcze przed przerwą – najpierw trafił Maciej Nowosielski, później Leyder Coe. Goście odpowiedzieli w drugiej połowie, ale Gwardia dowiozła wynik do końca.
To był mecz, w którym stawka była wyższa niż zwykle. Do Szczytna przyjechał lider rozgrywek, a Gwardia dostała szansę, żeby sprawdzić się na tle zespołu z czołówki.
Pierwsza połowa należała do gospodarzy.
Najpierw bramkę zdobył Maciej Nowosielski, a następnie prowadzenie podwyższył Leyder Coe. Do przerwy Gwardia miała dwa gole przewagi.
Po zmianie stron Mrągowia odpowiedziała trafieniem i wróciła do gry. Od tego momentu mecz zrobił się jeszcze bardziej nerwowy, a wynik pozostawał otwarty do ostatnich minut.
– To był mecz walki do samego końca. Tym bardziej cieszy, że potrafiliśmy utrzymać prowadzenie przeciwko liderowi. Licznie zgromadzeni kibice byli z nami do ostatniego gwizdka i na pewno też pomogli drużynie – mówi Rafał Bałdyga, prezes SKS Gwardia Szczytno.
Gwardia wykorzystała swoje momenty w pierwszej połowie. Trafienia Nowosielskiego i Coe dały jej komfort, ale nie rozstrzygnęły meczu.
Mrągowia po przerwie ruszyła mocniej i zdobyła bramkę kontaktową. Gospodarze musieli więc do końca bronić przewagi.
Ostatecznie wynik nie uległ już zmianie.
SKS Gwardia Szczytno – Mrągowia Mrągowo 2:1
Bramki dla Gwardii:
Maciej Nowosielski, Leyder Coe
Największe znaczenie ma nie tylko sam komplet punktów, ale też to, z kim Gwardia je zdobyła.
Mrągowia przyjechała do Szczytna jako lider rozgrywek. Tym razem jednak to gospodarze lepiej weszli w mecz, zbudowali przewagę przed przerwą i utrzymali ją mimo presji w drugiej połowie.
Dla Gwardii to wynik, który może mieć znaczenie nie tylko tabelaryczne, ale również mentalne. Pokonanie lidera pokazuje, że zespół potrafi wygrywać mecze, w których trzeba nie tylko strzelać, ale też wytrzymać presję do końca.
Komentarze i materiały powiązane pojawią się poniżej.