„Wypożyczyłem kampera, żeby wiedzieć, w co inwestuję”. Marcin Nowociński: Pasym ma zarabiać na turystyce
Na Dzikiej Plaży powstaje kamperpark z przystanią, sanitariatami, magazynem sprzętu wodnego, ładowaniem rowerów elektrycznych i około 11 stanowiskami dla kamperów. Wartość większego projektu, obejmującego także otoczenie wieży ciśnień, przekracza 4 mln zł, z czego około 85 proc. ma pochodzić z dofinansowania. Ale burmistrz Pasymia Marcin Nowociński mówi już o kolejnym etapie: polu namiotowym, szkółkach żeglarskich, pełnowymiarowym stadionie, obozach sportowych i reorganizacji miejskiej kultury, sportu i turystyki. - Chcę, żeby urząd też trochę nauczył się działać komercyjnie - mówi w rozmowie z „Tygodnikiem Szczytno”.
Tygodnik Szczytno: Stoimy na Dzikiej Plaży. Co dokładnie tutaj powstaje?
Marcin Nowociński: Prace są już zaawansowane. Termin wykonania i rozliczenia inwestycji mamy do końca roku. Powstaje tu kamperpark połączony z przystanią kajakowo-żeglarską. Widzimy trzy murowane budynki. Jeden będzie pełnił funkcję biurową, drugi będzie magazynem sprzętu wodnego i wypożyczalnią, a trzeci sanitariatami z prysznicami, także do obsługi kamperowiska.
Do tego dojdą miejsca dla kamperów, przyłącza do wody, zrzut ścieków, energia, szlaban, system rezerwacji i stacje ładowania rowerów elektrycznych.
Ile miejsc dla kamperów przewidujecie?
Z tego, co pamiętam, około 11 stanowisk. Chcemy też wymienić pomosty, zrobić dojście dla osób z niepełnosprawnościami i ścieżkę prowadzącą do pomostu oraz kajaków. To ma być miejsce przygotowane nie tylko pod nocleg kampera, ale pod całą turystykę wodną i karawaningową.
Czyli nie zwykły parking z tablicą „kampery”?
Nie. Chodzi o profesjonalny kamperpark z pełną infrastrukturą. Kto jeździ kamperem, ten wie, że liczy się możliwość podłączenia prądu, pobrania wody, zrzutu ścieków, skorzystania z sanitariatów. Tego właśnie wcześniej w Pasymiu nie było.
Kampery u nas już stawały, tylko na dziko – przy domu kultury, w pobliżu rynku czy właśnie tutaj, przy plaży. Popyt był widoczny.
Skąd pan wiedział, czego taki turysta naprawdę potrzebuje?
Pojeździłem po kamperowiskach i oglądałem, jak funkcjonują. Nawet wypożyczyłem kampera i pojeździłem po naszym województwie. Chciałem wiedzieć, w co inwestuję, a nie budować czegoś wyłącznie na podstawie dokumentacji. Podpatrzyliśmy dobre rozwiązania tam, gdzie takie miejsca już działają.
Ile kosztuje cały projekt?
To projekt większy niż sama Dzika Plaża. Obejmuje także zagospodarowanie otoczenia wieży ciśnień – alejki, stoły piknikowe i uporządkowanie całej przestrzeni. Całość to ponad 4 mln zł. Dofinansowanie wynosi około 85 proc., więc udział własny gminy to niespełna milion złotych.
Kamperpark będzie płatny?
Na początku nie. Ze względu na trwałość projektu i finansowanie unijne przez najbliższe około pięć lat będzie bezpłatny. Po tym okresie chcemy wprowadzić opłaty. Nie tylko po to, żeby pokrywać koszty utrzymania, ale żeby ta infrastruktura zaczęła też na siebie zarabiać.
To ciekawe, bo samorządy zwykle mówią o kosztach utrzymania. Pan mówi wprost: chcemy zarabiać.
Tak, bo czasy się zmieniły. Chciałbym, żeby urząd i jednostki miejskie potrafiły myśleć nie tylko administracyjnie, ale też trochę komercyjnie. Jeżeli tworzymy infrastrukturę, która może przyciągać turystów i generować ruch, to po okresie trwałości projektu powinniśmy umieć ją wykorzystać.
Kto będzie tym wszystkim zarządzał?
Chcę przebudować obecny model Miejskiego Ośrodka Kultury. Nazwa robocza to Miejski Ośrodek Kultury, Sportu i Turystyki, choć jeszcze nad nią pracujemy. Pasym rozwija bazę turystyczną i sportową: punkt informacji turystycznej, kamperpark, orlik, zaplecze dla klubu, plaża, jeziora. Ktoś musi tym zarządzać w sposób spójny.
Nie mamy klasycznego MOSiR-u, więc chcemy połączyć kilka funkcji w jednej strukturze.
Czy Pasym chce być już nie tylko miejscem na weekendowy spacer, ale również miejscem na obóz sportowy czy dłuższy pobyt?
Dokładnie o to chodzi. Chciałbym w przyszłości zbudować pełnowymiarowy stadion ze sztuczną murawą. Do tego dwa orliki, szatnie i odpowiednie zaplecze. Wtedy możemy przygotować ofertę dla klubów i grup młodzieżowych. Możemy powiedzieć: przyjedźcie do Pasymia na obóz, macie boiska, nocleg, jezioro, zaplecze i atrakcje.
Padały nawet konkretne nazwy klubów.
Tak, mówiłem przykładowo o Legionovii czy Varsovii. Nie chodzi o te dwa kluby jako jedyne, tylko o pokazanie modelu. Chcę, żebyśmy byli w stanie przygotować gotowy produkt sportowo-turystyczny i sprzedawać go na zewnątrz.
To już nie jest jedna inwestycja, tylko cała układanka.
Dokładnie. Nie da się zrobić wszystkiego od razu, bo jesteśmy małą gminą i zawsze wracamy do pieniędzy. Ale poszczególne rzeczy mają się ze sobą łączyć. Kamperpark, plaża, statek, sport, wieża ciśnień, rynek, informacja turystyczna – docelowo chcę, żeby to działało jak jeden produkt: turystyczny, sportowy i częściowo historyczny.
A pole namiotowe?
Teren za plażą chciałbym przeznaczyć właśnie pod pole namiotowe. W przyszłym roku planujemy go ogrodzić. Mam też inne marzenie: żeby do Pasymia wróciły szkółki żeglarskie. Wtedy to miejsce służyłoby nie tylko kamperom, ale również dzieciom, młodzieży i turystyce wodnej.
Turystów rzeczywiście przybywa, czy na razie bardziej budujecie pod przyszły popyt?
Już teraz go widzimy. Sam byłem zaskoczony, kiedy grupa z przewodnikiem liczyła około 60 osób. Potem część z nich korzystała ze statku, restauracji, usług w mieście. To właśnie jest efekt, o który chodzi. Turysta nie ma tylko przyjechać, zrobić zdjęcia rynku i odjechać. Powinien zostać, coś zjeść, popłynąć, skorzystać z usług.
Pasym w ostatnim czasie mocno przyspieszył. Statek, rynek, teraz kamperpark. Nie ma pan wrażenia, że zaczynacie uciekać innym gminom regionu?
Nie patrzę na to w ten sposób. Miło mi to słyszeć, ale nie analizuję, czy wyprzedzamy Świętajno, Jedwabno czy Szczytno. Postawiliśmy sobie cele i próbujemy je realizować. I nie robię tego sam.
Kto stoi za tą zmianą?
Mam wokół siebie dobry zespół. Pani sekretarz Barbara, pani Klaudia z MOK, pani Sylwia z CUS, prezes spółki pani Malwina - wiele osób bierze na siebie konkretne zadania. Spółka komunalna nie zajmuje się już wyłącznie nieczystościami. Pomaga przy informacji turystycznej, lodowisku, statku. Dzięki temu możemy sprawniej realizować nowe rzeczy. Spotykamy się, rozmawiamy, mamy wspólny kierunek.
Ma pan tę wizję spisaną?
Tak. Mam zapisanych około 100 pozycji, które chciałbym w Pasymiu zrobić. Na przykład po drugiej stronie zatoki widzę miejsce pod amfiteatr. Nie mówię, że wszystko powstanie jutro. To jest lista celów. Część uda się zrobić, część może się nie udać. Ważne, żeby iść dalej. Statek był chyba najlepszym przykładem pomysłu, który początkowo mógł brzmieć dość egzotycznie. Kiedy powiedziałem w urzędzie, że szukam statku, podejrzewam, że część osób puknęła się w głowę. Ale go znaleźliśmy. To nie był zakup autobusu. Trzeba było znaleźć jednostkę, kapitana, przejść procedury. Po pierwszym sezonie widzimy rzeczy, które trzeba poprawić. I to jest normalne.
My nie modernizujemy czegoś, co działało od 20 lat. Tworzymy nowe rzeczy od początku, więc po drodze pojawiają się błędy.
Nie boi się pan, że przy takiej liczbie pomysłów Pasym przekroczy możliwości małej gminy?
Dlatego robimy to etapami. Nie wszystko na raz. Finanse zawsze wyznaczają tempo. Ale chcę, żeby każda kolejna inwestycja pasowała do poprzedniej. Nie interesuje mnie pięć przypadkowych obiektów, które później żyją osobno.
Jaki jest więc Pasym, do którego pan zmierza?
Taki, w którym infrastruktura służy mieszkańcom, ale jednocześnie przyciąga ludzi z zewnątrz. Turysta przyjeżdża kamperem, korzysta z plaży, płynie statkiem, idzie do restauracji. Dziecko przyjeżdża na obóz sportowy. Ktoś inny korzysta z żagli albo przyjeżdża zobaczyć zabytki. To wszystko powinno zacząć działać razem.
I naprawdę wierzy pan, że mała gmina może stworzyć taki produkt?
Gdybym nie wierzył, nie byłoby sensu tego zaczynać. Zawsze mówię w urzędzie, że ciężko pracujemy. Być może niełatwo się ze mną pracuje, ale efekty tej pracy są widoczne. Jesteśmy po to, żeby zmieniać otoczenie dla mieszkańców, naszych dzieci, rodziców, rodzin.
A kiedy już zrealizuje pan te sto punktów?
Wtedy pewnie dopiszę kolejne.
Komentarze i materiały powiązane pojawią się poniżej.

