Wielbark przyhamował i czeka
Wielbark to gospodarcze serce naszego powiatu – jak poradzi sobie z nadchodzącym kryzysem spowodowanym koronawirusem? - Na razie nie widzę gwałtownych ruchów firm, które działają na ternie naszej gminy, ale obawy są – mówi Grzegorz Zapadka, burmistrz Wielbarka.
Jak kryzys spowodowany koronawirusem wygląda z perspektywy samorządu, młodego miasta?
Staramy się na razie robić, to co mamy w planach, bo jakoś trzeba żyć. Na pewno będziemy niektóre rzeczy realizować nieco wolniej, by zachować pewną ostrożność i obserwować rozwój wydarzeń. Jakie tego wszystkiego będą skutki na przyszłość, tego chyba nikt nie potrafi w tej chwili przewidzieć.
Ograniczacie już inwestycje?
Realizujemy te rzeczy, które są rozpoczęte. Te, które mamy w planach i w swoim portfelu inwestycyjnym będziemy starali się nieco przesunąć, opóźnić. Na rynku jest bardzo duża niepewność, dlatego nie ma sensu w tej chwili rozpoczynać czegoś nowego. Musimy obserwować i reagować.
Wielbark to serce gospodarcze powiatu szczycieńskiego, czy widać jakieś ograniczenia w firmach produkcyjnych działających na terenie pana gminy?
Niestety tak. Przykładem tego jest Ikea, która wstrzymała produkcję na dwa tygodnie. Na szczęście gwałtownych i drastycznych ruchów nie ma. Nie ma co ukrywać, że wyczuwalny jest jednak niepokój. Jeśli sytuacja z koronawirusem utrzyma się dłużej,to z pewnością odbije się to wszystko na wielu płaszczyznach: gospodarczej, społecznej, rynku pracy... Myślę, że nikt nie jest w stanie przewidzieć ostatecznych konsekwencji
Jak pracuje urząd miasta?
Kontakt jest ograniczony. Część spraw można załatwić za pośrednictwem skrzynki podawczej stojącej przed wejściem do urzędu, a pozostałe telefonicznie. Staramy się działać, ale nie ma co ukrywać, że kontakt między urzędnikami, a petentami jest znacznie ograniczony.
Komentarze i materiały powiązane pojawią się poniżej.

