Uczą tych, którzy codziennie odpowiadają za najmłodszych. W Wielbarku ćwiczyli pierwszą pomoc
Zakrztuszenie niemowlęcia, zatrzymanie krążenia, napad padaczki czy użycie AED – w takich sytuacjach nie ma czasu na szukanie instrukcji w telefonie. Pracownicy Żłobka „Bajkowa Kraina” i Przedszkola Samorządowego im. Jana Brzechwy w Wielbarku przeszli praktyczne szkolenie z pierwszej pomocy prowadzone przez Fundację i Grupę Ratowniczą Autrimpus.
To szkolenie było skierowane do osób, które każdego dnia pracują z małymi dziećmi.
Uczestnicy ćwiczyli resuscytację krążeniowo-oddechową u dorosłych, dzieci i niemowląt. Uczyli się także reagowania przy zakrztuszeniu, obsługi automatycznego defibrylatora AED oraz postępowania podczas napadu epilepsji.
NIE WYKŁAD, TYLKO ĆWICZENIA
Zajęcia miały przede wszystkim charakter praktyczny.
Pracownicy żłobka i przedszkola ćwiczyli na fantomach i odtwarzali sytuacje, które mogą wydarzyć się zarówno w placówce, jak i poza nią.
Chodziło nie tylko o zapamiętanie schematu działania, ale też o przełamanie najczęstszej bariery: obawy przed podjęciem pomocy.
Grzegorz Siemieniuk z Fundacji Autrimpus podkreśla, że w sytuacji zagrożenia życia liczy się przede wszystkim szybka reakcja i wykonanie właściwych czynności jeszcze przed przyjazdem ratowników.
PRZY DZIECIACH CZAS MA ZNACZENIE
W żłobku czy przedszkolu zagrożenie może pojawić się nagle.
Zakrztuszenie, utrata przytomności czy napad padaczki wymagają działania w pierwszych minutach. To właśnie personel placówki jest wtedy najbliżej dziecka.
Dlatego znajomość pierwszej pomocy nie jest tu dodatkiem do pracy, ale częścią bezpieczeństwa.
AUTRIMPUS SZKOLI MIESZKAŃCÓW REGIONU
Fundacja i Grupa Ratownicza Autrimpus od lat prowadzą szkolenia z ratownictwa i pierwszej pomocy.
Każde takie spotkanie zwiększa liczbę osób, które w sytuacji zagrożenia nie pozostaną bierne.
W Wielbarku wiedzę ćwiczyli tym razem ci, którzy na co dzień opiekują się najmłodszymi.
I właśnie w ich przypadku ta wiedza może mieć szczególne znaczenie – bo kiedy dziecko przestaje oddychać albo się krztusi, pierwsze minuty należą nie do ratowników, lecz do osoby, która jest obok.
Fot. Fundacja Autrimpus
Komentarze i materiały powiązane pojawią się poniżej.

