Trzaskowski w urzędzie? Radni: „To agitacja”. Burmistrz: „Zgłoście to służbom”
Podczas ostatniej sesji Rady Miejskiej w Szczytnie radna Teresa Moczydłowska zarzuciła Rafałowi Trzaskowskiemu agitację wyborczą na terenie Urzędu Miejskiego. Powodem był list rozesłany do radnych, w którym kandydat na prezydenta RP miał zachęcać do poparcia jego kandydatury.
– To niedopuszczalne. Ulotki z treściami agitacyjnymi nie powinny trafiać do urzędów – grzmiała Moczydłowska.
Podobne zdanie wyrazili radni Andrzej Dziuban i Zbigniew Gontarzewski, którzy oddali korespondencję przewodniczącemu rady Klaudiuszowi Woźniakowi.
- Panie burmistrzu, kto dostarczył tę kampanijną agitacyjną korespondencję i kto pozwolił na agitację wyborczą w urzędzie? Przypomnę, że jest to zabronione i grozi za to grzywna – dodała.
Burmistrz Stefan Ochman odpierał zarzuty.
– Jeśli ktoś uważa, że doszło do naruszenia prawa, może zgłosić sprawę odpowiednim służbom – powiedział. - Nie otwieramy korespondencji, która przychodzi do radnych, nie wiemy, co jest w środku, została ona rozdysponowana, jak zwykle - mówił. - Nie miałem wiedzy, co jest w tych listach – zapewnił.
- Trudno mi w to uwierzyć, że nikt nie otworzył wcześniej tego listu i nie było wiadomo, co tam się znajduje – mówiła radna Teresa Moczydłowska. - Czy jeśli inny kandydat prześle takie listy, to zostaną rozdysponowane? - pytała ironicznie.
Sprawa nabrała „energii”, bo Rafał Trzaskowski to kandydat ugrupowania politycznego, z którego wywodzi się między innymi burmistrz Szczytna, i przewodniczący rady miejskiej, czyli Platformy Obywatelskiej. Radni, którzy zwrócili listy to sympatycy bądź członkowie Prawa i Sprawiedliwości. Jak widać wielkie polityczne „wojny” docierają też i na lokalne podwórko.
Komentarze i materiały powiązane pojawią się poniżej.

