Reklama

Tygodnik Szczytno

Niedziela, 27 Wrzesień
Imieniny: Cypriana, Justyny, Łucji –

Reklama

Reklama

Słony mandat, brawa dla strażników miejskich za ich upór

To 47-latek, były mieszkaniec Szczytna jest sprawcą „utworzenia” nielegalnego składowiska śmieci przy ulicy Targowej w Szczytnie. Starannie poukładał tam kilkadziesiąt zużytych opon. Miasto na własny koszt śmieci usunęło, bo nie znaleziono sprawcy. Ale szczycieńska straż miejska do tematu podeszła ambicjonalnie i sprawcę ustaliła.

  • Data:

- Pomogli nam w tym mieszkańcy naszego miasta, za co im dziękujemy – mówi Janusz Gutowski, komendant Straży Miejskiej w Szczytnie. - Ale wykonaliśmy też kawał własnej roboty, aby dotrzeć do tego pana. Rzeczywiście do tematu podeszliśmy ambicjonalnie, bo mocno zagrał nam na nosie. Skala i perfidia tego czynu była godząca w nas – dodaje komendant Gutowski. - Jak można w centrum miasta urządzić sobie takie składowisko.

 

Zebrany materiał był na tyle mocny, że 47 latek, choć zaskoczony, nie protestował, gdy strażnicy miejscy wypisywali mu potężny mandat.

 

- Sprawca został ukarany dokładnie 8 kwietnia – mówi Ewa Zipper, zastępczyni komendanta SM. - Było to wykroczenie. Mężczyzna był zaskoczony ilością i jakością zebranego przez nas materiału dowodowego. Nie wypierał się winy, bo była bezsprzeczna. Choć podejrzewamy, że nie tylko on wyrzucał zużyte opony na chodnik przy targowisku.


Reklama

 

Łącznie przy ulicy Targowej nielegalnie wyrzucono około 40 zużytych opon. Mężczyzn miał się tłumaczyć, że ktoś mu na to pozwolił. Że wszyscy użytkownicy pobliskich garaży mieli tak zrobić.

 

Przypomnijmy. O sprawie pisaliśmy pod koniec marca. Ktoś urządził sobie w centrum Szczytna wysypisko śmieci. Wzdłuż ulicy Targowej poukładał starannie kilkadziesiąt opon – zaalarmował nas wówczas Czytelnik. - Na początku te opony leżały przed wejściem do jednego z garaży – mówił nam wówczas pan Andrzej. - Byłem świadkiem, jak staruszek nie mógł otworzyć drzwi do niego, bo ktoś mu te opony podrzucił, więc je ładnie ułożył wzdłuż drogi. Był ich tylko kilka. Ale z upływem dni sterta rosła.

Reklama

 

W połowie marca było ich już 38. Sterta wyglądała naprawdę imponująco. Niestety, w porównaniu z kosztem usunięcia i utylizacji opon, mandat, którym Straż Miejska „wynagrodziła” winowajcę, aż taki nie był, choć słony. Jego wysokość, nawet jeśli maksymalna, równała się kosztom likwidacji 25 rozrzuconych na Targowej opon. Za prawidłowe unieszkodliwienie pozostałych, nawet jeśli mocno pośrednio, zapłaciliśmy wszyscy.



Komentarze i materiały powiązane pojawią się poniżej.

Więcej materiałów podczas przewijania.

Reklama