Pszczelarstwo, zioła i biznes we własnym tempie. „Płonka” w zamku w Szczytnie.
Nie było wykładu zza stołu. Były zapachy, zioła, rozmowa o pszczelarstwie i pytanie, czy biznes zawsze musi rosnąć szybciej. W Sali Wystawienniczej Zamku Krzyżackiego w Szczytnie odbyło się spotkanie z Płonką – pszczelarką, artystką i kolekcjonerką zapachów.
Tematem spotkania była nie tylko natura, ale też sposób prowadzenia działalności.
Płonka opowiadała o pracy opartej na rytmie pór roku, własnym tempie i świadomym ograniczaniu pośpiechu. W rozmowie pojawił się więc także slowbiznes – model, w którym liczy się nie tylko sprzedaż, ale też sposób pracy i relacja z tym, co się tworzy.
ZAMIAST PREZENTACJI – ZIOŁA NA STOLE
Spotkanie miało też część praktyczną.
Uczestnicy poznawali zioła i komponowali własne mieszanki na napary. Powstały trzy warianty: na energię, spokojny wieczór oraz lekkość po posiłku.
To właśnie ta część najlepiej pokazała, czym było całe wydarzenie – mniej teorii, więcej doświadczenia, zapachu i rozmowy.
BIZNES, KTÓRY NIE GONI
W czasach, gdy działalność mierzy się tempem wzrostu, zasięgiem i liczbą sprzedanych produktów, opowieść Płonki szła w inną stronę.
Nie o tym, jak robić więcej, ale jak robić swoje i nie zgubić po drodze sensu.
Spotkanie w szczycieńskim zamku połączyło więc trzy światy: pszczelarstwo, zielarstwo i przedsiębiorczość opartą na własnym rytmie.
I właśnie ten ostatni wątek został z uczestnikami chyba najdłużej.
Komentarze i materiały powiązane pojawią się poniżej.

