Przemoc nie kończy się na jednym zgłoszeniu. W Pasymiu ćwiczyli, jak reagować wspólnie
Policja, pomoc społeczna, psychologowie i samorządowcy spotkali się w Pasymiu, by rozmawiać o jednym z najtrudniejszych problemów, z jakimi mierzą się lokalne służby – przemocy domowej. Nie chodziło tylko o przepisy. Uczestnicy analizowali konkretne przypadki i sposoby reakcji, gdy jedna instytucja nie wystarcza.
Powiatowe spotkanie zespołów interdyscyplinarnych i specjalistów zorganizowały wspólnie Centrum Usług Społecznych w Pasymiu oraz Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie w Szczytnie.
Przy jednym stole spotkali się przedstawiciele instytucji, które na co dzień zajmują się osobami doznającymi przemocy i rodzinami objętymi pomocą.
NIE TYLKO PROCEDURA
Jednym z tematów były aktualne przepisy, ale rozmowa szybko zeszła na praktykę.
Uczestnicy omawiali problemy pojawiające się w powiecie, wymieniali doświadczenia i analizowali konkretne przypadki. Kluczowe pytanie brzmiało: jak sprawić, by policja, pomoc społeczna, samorząd i specjaliści nie działali obok siebie, lecz razem.
Wiedzą dzielili się nadkom. Ewa Szczepanek z Komendy Wojewódzkiej Policji w Olsztynie, Tomasz Jadanowski, zajmujący się przeciwdziałaniem przemocy domowej, oraz psycholog i terapeutka Katarzyna Podolak-Turek.
GDY JEDNA INSTYTUCJA NIE WYSTARCZA
W sprawach przemocy domowej problem rzadko zamyka się w jednym telefonie, jednej interwencji czy jednej rozmowie.
Dlatego podczas spotkania tak dużo miejsca poświęcono koordynacji działań. Każda ze służb widzi bowiem tylko część sytuacji. Policja interweniuje, pomoc społeczna pracuje z rodziną, psycholog wspiera osobę doznającą przemocy, a samorząd organizuje system pomocy.
Dopiero połączenie tych działań daje szansę na szybką reakcję i dalsze wsparcie.
ROZMOWA O KONKRETNYCH PRZYPADKACH
W spotkaniu uczestniczyli także starosta szczycieński Jarosław Matłach oraz burmistrz Pasymia Marcin Nowociński.
Najważniejsza część nie dotyczyła jednak wystąpień, lecz przypadków, z którymi specjaliści spotykają się w pracy.
Rozmawiano o tym, jak reagować, gdy zagrożenie wraca, jak przekazywać informacje między instytucjami i jak nie zostawiać osoby doznającej przemocy samej po pierwszej interwencji.
Bo w takich sprawach najgorsza jest luka między jednym działaniem a drugim. I właśnie tę lukę mają zamykać zespoły, które potrafią działać wspólnie.
Komentarze i materiały powiązane pojawią się poniżej.

