Pełny bus karmy i otwarte boksy. W „Czterech Łapach” pomagali nie tylko mieszkańcy Szczytna
Karma, koce, akcesoria, czas i zwykła obecność przy zwierzętach. Podczas Dnia Otwartego w schronisku „Cztery Łapy” w Szczytnie mieszkańcy mogli zajrzeć za jego bramę, spotkać podopiecznych i realnie pomóc. Jednym z najmocniejszych akcentów wydarzenia była wizyta przedstawicieli Hotelu Mazurski Raj, którzy przyjechali busem wypełnionym karmą.
Dzień Otwarty miał pokazać schronisko nie jako miejsce zamknięte za ogrodzeniem, ale jako przestrzeń, do której można przyjść, zobaczyć zwierzęta, porozmawiać z opiekunami i zdecydować, czy chce się pomóc. I pomoc rzeczywiście przyszła.
Mieszkańcy przynosili karmę, koce i akcesoria. Dla wielu najważniejsze było jednak spotkanie z konkretnymi psami i kotami, które nadal czekają na dom.
BUS PEŁEN KARMY
Szczególnym momentem była wizyta przedstawicieli Hotelu Mazurski Raj. Do schroniska przyjechali busem z dużym zapasem karmy dla podopiecznych.
To był jeden z najbardziej konkretnych gestów tego dnia. Nie symboliczna obecność, ale pomoc, którą schronisko może wykorzystać od razu.
OCHMAN I FURCZAK W SCHRONISKU
W wydarzeniu uczestniczyli również burmistrz Szczytna Stefan Ochman i jego zastępca Karol Furczak. Był czas na rozmowy z mieszkańcami, kontakt ze zwierzętami i przyjrzenie się z bliska temu, jak wygląda codzienność schroniska.
Samorząd podkreślał, że problem bezdomności zwierząt dotyczy całej lokalnej społeczności.
NIE WSZYSCY POJECHALI DO DOMU
Dzień Otwarty się skończył, ale dla części zwierząt nic jeszcze się nie zmieniło. Merlin, Monti, Łatek i inni podopieczni schroniska nadal czekają na adopcję.
I to jest najważniejsza informacja po tym wydarzeniu.
Bo karma pomoże dziś i jutro. Koc ogrzeje nocą. Ale dla zwierzęcia ze schroniska największą zmianą wciąż pozostaje człowiek, który zabierze je do domu.
Komentarze i materiały powiązane pojawią się poniżej.

