Październik może przesądzić o śledztwie. Biegli kończą badanie broni, z której postrzelono dwulatkę
Po ośmiu miesiącach śledztwa prokuratorzy czekają już właściwie na jeden dokument. W październiku biegli z Centralnego Laboratorium Kryminalistycznego Policji w Warszawie mają wydać opinię o sztucerze, z którego w styczniu została postrzelona dwuletnia dziewczynka. Dzień później ta sama broń wystrzeliła ponownie - tym razem w Komendzie Powiatowej Policji w Szczytnie. Od ustaleń ekspertów może zależeć dalszy bieg obu postępowań.
Po ośmiu miesiącach od postrzelenia dwuletniej dziewczynki śledztwo wchodzi w kluczowy etap. W październiku prokuratorzy mają dostać opinię biegłych z Centralnego Laboratorium Kryminalistycznego Policji w Warszawie. Eksperci badają sztucer, z którego najpierw padł strzał w domu w Tylkowie, a dzień później już po zabezpieczeniu broni w Komendzie Powiatowej Policji w Szczytnie. W obu sprawach na razie nikomu nie przedstawiono zarzutów.
Na tę opinię śledczy czekają od miesięcy. Termin jej sporządzenia był już przedłużany, ale - jak mówi Daniel Brodowski, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Olsztynie - biegli zapowiedzieli, że dokument ma być gotowy w październiku.
- Badany jest stan broni, czy mógł mieć wpływ na zaistnienie zdarzenia, czy broń mogłaby strzelić bez ingerencji osób trzecich -wyjaśnia prokurator Daniel Brodowski.
To właśnie wynik tych badań może zdecydować, co wydarzy się dalej.
NAJPIERW RANNA DWULATKA
Pierwszy strzał padł w niedzielę, 25 stycznia, około godz. 18 w jednym z mieszkań w Tylkowie. Według pierwszych ustaleń policji z broni myśliwskiej należącej do 51-letniego mężczyzny padł niekontrolowany strzał. Pocisk zranił w stopę jego dwuletnią wnuczkę.
- Z ustaleń policjantów wynika, że w jednym z mieszkań doszło prawdopodobnie do niekontrolowanego strzału z broni myśliwskiej, która należy do 51-letniego mężczyzny. W wyniku zdarzenia około 2-letnia dziewczynka została zraniona w stopę - informowała wówczas st. sierż. Agata Stefaniak z Komendy Powiatowej Policji w Szczytnie.
Dziecko trafiło do szpitala. Matka dziewczynki i jej dziadek byli trzeźwi. Właściciel broni posiadał pozwolenie na dwie jednostki broni.
Z późniejszych ustaleń śledczych wynikało, że mężczyzna wrócił z polowania i pozostawił załadowany sztucer w korytarzu. Jedną z badanych wersji było przewrócenie się broni i oddanie strzału po uderzeniu o podłogę. I właśnie dlatego stan techniczny sztucera stał się tak ważny.
DZIEŃ PÓŹNIEJ BROŃ WYSTRZELIŁA W KOMENDZIE
Historia na tym się nie skończyła. W poniedziałek, 26 stycznia, zabezpieczona do sprawy broń znajdowała się już w Komendzie Powiatowej Policji w Szczytnie. Podczas przygotowywania jej do transportu do laboratorium padł kolejny strzał. Tym razem nikt nie został ranny.
- Wszystkie okoliczności tego zdarzenia są ustalane przez Prokuraturę Okręgową w Olsztynie. Czynności wyjaśniające prowadzi również Wydział Kontroli Komendy Wojewódzkiej Policji w Olsztynie - przekazywała wtedy Agata Stefaniak.
Po drugim wystrzale sprawa nabrała nowego wymiaru. Prokuratura bada już nie tylko to, co wydarzyło się w domu, ale również okoliczności zabezpieczenia broni i jej późniejszego przygotowania do transportu.
JEDEN SZTUCER, DWA POSTĘPOWANIA
Dziś wiadomo, że prowadzone są dwa oddzielne postępowania. Pierwsze, dotyczące postrzelenia dziecka, prowadzi Prokuratura Rejonowa w Szczytnie. Drugim, dotyczącym wystrzału na terenie komendy oraz czynności związanych z zabezpieczeniem broni, zajmuje się Wydział I Śledczy Prokuratury Okręgowej w Olsztynie.
- Obydwa postępowania są w toku, obydwa są prowadzone w sprawie i obydwa czekają na opinię biegłych - mówi Daniel Brodowski.
To istotne: na obecnym etapie żadna osoba nie ma statusu podejrzanego.
CZY SZTUCER MÓGŁ STRZELIĆ BEZ NACIŚNIĘCIA SPUSTU?
To pytanie łączy oba śledztwa. Biegli mają ustalić, czy broń była sprawna technicznie, czy jej stan mógł doprowadzić do niekontrolowanego wystrzału oraz czy możliwe było oddanie strzału bez ingerencji człowieka. Wcześniej sprawdzano również, czy sztucer nie został poddany przeróbkom, które mogły wpłynąć na sposób jego działania. Zasadnicze czynności w obu postępowaniach zostały już wykonane. Brakuje ekspertyzy broni.
– Nikomu nie przedstawiono zarzutów. Czekamy na opinię Centralnego Laboratorium Kryminalistycznego Policji – podkreśla Brodowski.
Dopiero kiedy dokument trafi do prokuratury, śledczy będą mogli zestawić jego wnioski z zeznaniami, oględzinami i pozostałym materiałem zebranym w obu sprawach. Po ośmiu miesiącach odpowiedź może więc przynieść październik. Co przyczyniło się do tego, że jeden sztucer, "sam" wystrzelił dwa razy w ciągu dwóch dni, najpierw raniąc dziecko, później już w budynku policji.
Komentarze i materiały powiązane pojawią się poniżej.

