Mięso wieziono jak padlinę
Kierowca bez książeczki zdrowia, bez odpowiednich dokumentów handlowych. Samochód całkowicie nieprzystosowany do przewozu żywności. Mięso rzucone nieładem na brudną pakę. Tak przewożono półtusze wieprzowe do jednej z masarni na Mazowszu. - Auto zostało zatrzymane do kontroli drogowej w Rozogach – mówi Jerzy ...
Kierowca bez książeczki zdrowia, bez odpowiednich dokumentów handlowych. Samochód całkowicie nieprzystosowany do przewozu żywności. Mięso rzucone nieładem na brudną pakę. Tak przewożono półtusze wieprzowe do jednej z masarni na Mazowszu. - Auto zostało zatrzymane do kontroli drogowej w Rozogach – mówi Jerzy Piekarz, Powiatowy Lekarz Weterynarii w Szczytnie. - Policjantów zaniepokoił sposób przewożenia mięsa. I mieli rację, bo ten widok był, delikatnie to ujmując, zaskakujący. Półtusze walały się po pace, kierowca nie miała żadnych dokumentów przewozowych. Co prawda ustaliliśmy skąd i dokąd mięso jedzie, ale w takich warunkach nie może być przewożone.
Mięso jechało z powiatu iławskiego do Myszyńca. - Już powiadomiliśmy powiatowego lekarza weterynarii z Iławy, który ma się zająć tą sprawą – mówi Jerzy Piekarz. - Być może posypią się kary.
Komentarze i materiały powiązane pojawią się poniżej.

