Karny zmarnowany, gol Rzepczyńskiego i cisza gwizdka w końcówce. Błękitni wracają bez punktów
Błękitni Pasym przegrali na wyjeździe z GKS-em Stawiguda 1:2, choć po przerwie mieli moment, w którym mogli odwrócić mecz. Najpierw Aleksander Dobrzyński nie wykorzystał rzutu karnego, później Mikołaj Rzepczyński doprowadził do remisu. O wyniku przesądził jednak gol gospodarzy po rzucie wolnym z około 35 metrów. W końcówce pasymianie domagali się jeszcze jedenastki po starciu z Rzepczyńskim, ale sędzia nie przerwał gry.
Pierwsza połowa należała do gospodarzy. GKS częściej podchodził pod bramkę Błękitnych, a zespół z Pasymia dopiero pod koniec tej części meczu stworzył dwie sytuacje, których nie zamienił na gola. Po przerwie obraz gry się zmienił.
Mikołaj Rzepczyński został sfaulowany w polu karnym, ale Aleksander Dobrzyński nie wykorzystał jedenastki. Bramkarz GKS-u wyczuł kierunek strzału i obronił. Kilka minut później Błękitni dopięli jednak swego.
Michał Borkowski zagrał na lewe skrzydło do Rzepczyńskiego. Ten ruszył w stronę bramki i płaskim uderzeniem doprowadził do remisu.
Jeden stały fragment wystarczył
Po golu na 1:1 inicjatywę ponownie przejęli gospodarze. Decydująca akcja przyszła po rzucie wolnym z okolic bocznej linii. Piłka uderzona z około 35 metrów wpadła do siatki i dała GKS-owi prowadzenie 2:1.
Błękitni próbowali odpowiedzieć. Sytuacje były, skuteczności zabrakło. W końcówce goście widzieli jeszcze faul na Rzepczyńskim w polu karnym. Gwizdek jednak milczał.
Klub skomentował tę sytuację krótko, przypominając słowa Zbigniewa Bońka: „Karny jest wtedy, kiedy sędzia gwizdnie.”
Punkty były w zasięgu
Błękitni zagrali w osłabionym składzie, bez kilku ważnych zawodników. Mimo to po przerwie mieli momenty, w których mogli wywieźć ze Stawigudy przynajmniej remis. Nie wykorzystali rzutu karnego, później zmarnowali kolejne okazje i za brak skuteczności zapłacili wynikiem.
GKS Stawiguda – Błękitni Pasym 2:1. Bramkę dla Błękitnych zdobył Mikołaj Rzepczyński.
Komentarze i materiały powiązane pojawią się poniżej.

