Tygodnik Szczytno

Piątek, 2 Październik
Imieniny: Heloizy, Igora, Remigiusza –

Reklama

Reklama

Gazociąg się spóźnił, starej kotłowni już nie ma. Wójt Ambroziak: „Szkoła musi mieć ciepło”

Nowa kotłownia gazowa z kogeneracją jest na finiszu, ale gaz do szkoły i przedszkola w Jedwabnie jeszcze nie dotarł. Polska Spółka Gazownictwa miała zakończyć budowę sieci do 30 września. Termin minął, a stara kotłownia olejowa została już rozebrana. Gmina uruchamia więc rozwiązanie awaryjne: wynajmuje mobilny kocioł olejowy. O tym, ile będzie kosztował poślizg, dlaczego Jedwabno od lat stawia na gaz i czy taka inwestycja ma sens w czasie zmian polityki energetycznej, rozmawiamy ze Sławomirem Ambroziakiem, wójtem gminy Jedwabno. Samorząd rzeczywiście realizuje inwestycję polegającą na przebudowie źródła ciepła i montażu kotłowni kogeneracyjnej oraz gazowej dla szkoły i hali sportowej.

  • Gazociąg się spóźnił, starej kotłowni już nie ma. Ambroziak: „Szkoła musi mieć ciepło”.
  • Data:

Panie wójcie, zaczyna się sezon grzewczy. Czy szkoła i przedszkole w Jedwabnie mają czym grzać?

– Będą miały. Problem polega na tym, że Polska Spółka Gazownictwa nie zakończyła jeszcze budowy sieci do szkoły. My kończymy kotłownię kogeneracyjną, ale bez gazu nie możemy jej uruchomić.

Termin budowy gazociągu był wyznaczony na 30 września?

– Tak. Prace trwają, ale gazu przy szkole jeszcze nie ma.

A starej kotłowni olejowej już nie można uruchomić?

– Nie. Została zdemontowana, bo w jej miejscu montowane są nowe urządzenia. Musieliśmy zrobić miejsce pod nową kotłownię.

Czyli znaleźliście się w sytuacji: nowa kotłownia jest, ale paliwa jeszcze nie ma, a starego źródła ciepła już nie ma.

– Dokładnie. Dlatego musieliśmy znaleźć rozwiązanie na okres przejściowy.

Jakie?

– Wynajmujemy mobilny kocioł olejowy. Zostanie podłączony do instalacji i będzie ogrzewał szkołę oraz przedszkole do czasu uruchomienia gazu.

Na jak długo go wynajmujecie?

– Zakładamy dwa, może trzy miesiące.

Ile będzie to kosztowało?

– Około 30 tys. zł za cały ten okres.

Do tego trzeba kupić olej?

– Mamy jeszcze zapas oleju opałowego z poprzedniego sezonu. Chcemy go wykorzystać.

Czy rodzice mogą więc być spokojni, że dzieci nie będą siedziały w zimnych salach, jeśli temperatura nagle spadnie?

– Tak. Nie możemy czekać na pogodę ani na zakończenie gazociągu. Szkoła i przedszkole muszą mieć ogrzewanie.

„NA TEN GAZ CZEKAMY OD LAT”

Skoro jeden niedokończony odcinek sieci wywołał taki problem, to po co gmina tak mocno wiąże się z gazem?

– Bo to nie jest inwestycja rozpoczęta w tym roku. Proces gazyfikacji Jedwabna trwa od wielu lat. Mamy umowy z Polską Spółką Gazownictwa i konsekwentnie rozbudowujemy sieć.

Mówi pan o ponad dziesięciu latach?

– Około 11 lat. To nie jest decyzja podjęta nagle.

Jak wygląda dziś ta sieć?

– Można powiedzieć, że główna nitka przechodzi przez Jedwabno od jednego krańca miejscowości do drugiego. Teraz Polska Spółka Gazownictwa prowadzi ją od centrum w kierunku wyjazdu na Szczytno i szkoły.

Ale gaz nie trafi automatycznie na każdą ulicę?

– Nie. Gazownia potrzebuje odbiorców. Jeżeli na danej ulicy nie ma zainteresowania, trudno oczekiwać, żeby budowała tam sieć bez konkretnego zapotrzebowania.


Reklama

Co ma zrobić mieszkaniec, który chce podłączyć dom?

– Złożyć wniosek do Polskiej Spółki Gazownictwa o wydanie warunków przyłączenia. To jest pierwszy krok.

Ile gospodarstw domowych w Jedwabnie już korzysta z gazu?

– Szacuję, że około 60.

A z obiektów gminnych?

– Urząd Gminy, żłobek i dawny budynek urzędu. Teraz dochodzą szkoła i przedszkole. W planach mamy również ośrodek zdrowia i ośrodek kultury, bo nowa sieć przebiega w pobliżu tych obiektów.

Gazem ma być też ogrzewany budynek SIM?

– Tak. Tam również są podpisane umowy dotyczące przyłączenia.

KOTŁOWNIA MA ROBIĆ DWIE RZECZY NARAZ

Nowa kotłownia w szkole różni się od zwykłego pieca gazowego. Co właściwie tam budujecie?

– To kotłownia kogeneracyjna. Kogeneracja oznacza jednoczesną produkcję dwóch rodzajów energii. Z gazu będziemy wytwarzać ciepło i energię elektryczną.

Czyli nie tylko ogrzewanie szkoły?

– Nie. Ideą jest właśnie wykorzystanie paliwa również do produkcji prądu.

Ile kosztuje ta inwestycja?

– Około 1,7 mln zł.

Był moment, kiedy gazownia chciała wycofać się z budowy sieci?

– Tak, taki problem się pojawił.

A gmina miała już wtedy podpisaną umowę na kotłownię?

– Tak. I dlatego powiedzieliśmy jasno, że jeżeli Polska Spółka Gazownictwa wycofa się z wykonania sieci, będziemy dochodzić odszkodowania. Mówiliśmy o około 1,5 mln zł, bo mielibyśmy inwestycję, której nie można byłoby wykorzystać.

To zmieniło sytuację?

– Sieć jest budowana.

„GAZ NADAL UWAŻAM ZA RACJONALNE ŹRÓDŁO”

Postawię trudniejsze pytanie. Europa chce ograniczać paliwa kopalne, zmieniają się zasady ogrzewania budynków. Czy za kilka lat ktoś nie powie: Jedwabno właśnie zainwestowało miliony w technologię, od której trzeba odchodzić?

– Słyszałem ten zarzut już wcześniej. Także w kampanii wyborczej. Ja na gaz patrzę przez pryzmat rzeczywistych kosztów i tego, co mamy dostępne. W tej chwili nadal uważam go za jedno z bardziej racjonalnych źródeł ogrzewania.

Nie obawia się pan, że polityka energetyczna zmieni się szybciej niż okres zwrotu tej inwestycji?

– Polityka już wiele razy się zmieniała. Wojna, ceny energii, sytuacja gospodarcza – to wszystko weryfikuje wcześniejsze założenia. Nie wierzę w scenariusz, że za chwilę gaz po prostu przestanie być używany.

Reklama

W rozmowie mówił pan też, że problemy niemieckiej gospodarki pokazują, jak ważny był dla niej dostęp do taniej energii. Zakłada pan nawet, że po zakończeniu wojny rosyjski gaz może kiedyś wrócić na europejski rynek. To jednak prognoza, a nie pewnik.

– Oczywiście, to jest moja ocena sytuacji. Patrzę na gospodarkę i na to, jak ważne są koszty energii. Nie twierdzę, że znam przyszłość. Natomiast nie widzę dziś podstaw, żeby uznać budowę sieci gazowej w Jedwabnie za błąd.

Czyli gdyby dzisiaj miał pan jeszcze raz zdecydować: gaz czy nie – wybrałby pan gaz?

– Tak. Przy obecnych warunkach tak.

CO, JEŚLI OPÓŹNIENIE POTRWA DŁUŻEJ?

Mobilny kocioł zakładacie na dwa–trzy miesiące. A jeśli gazociąg do tego czasu nadal nie będzie gotowy?

– Na dziś zakładamy, że ten czas wystarczy. Prace przy gazociągu trwają i chcemy jak najszybciej uruchomić nową kotłownię.

Czy macie od Polskiej Spółki Gazownictwa nowy, konkretny termin?

– W tej chwili najważniejsze jest to, że prace są prowadzone. Chcemy doprowadzić inwestycję do końca jak najszybciej.

Ale dodatkowe 30 tys. zł za kocioł zastępczy pojawia się dlatego, że termin 30 września nie został dotrzymany. Czy gmina będzie próbowała odzyskać te pieniądze od gazowni?

– Na tym etapie skupiamy się przede wszystkim na zapewnieniu ogrzewania i zakończeniu inwestycji.

Czyli najpierw ciepło, później rozliczenia?

– Dokładnie. Dzieci nie mogą czekać na to, aż instytucje zakończą między sobą rozmowy.

Kiedy uzna pan całą inwestycję za zakończoną?

– Kiedy gaz dotrze do szkoły, uruchomimy kogenerację i system zacznie normalnie pracować. To jest cel.

A do tego czasu?

– Mobilny kocioł. Nie jest to rozwiązanie, które planowaliśmy, ale daje nam bezpieczeństwo na okres przejściowy.

Na początku października w Jedwabnie spotykają się więc dwie rzeczy: inwestycja planowana od lat i zwykły kalendarz. Gazociąg może się spóźnić. Zima nie musi. Dlatego zanim ruszy nowa kogeneracja, szkołę i przedszkole ma ogrzać mobilny kocioł olejowy.

 



Komentarze i materiały powiązane pojawią się poniżej.

Więcej materiałów podczas przewijania.

Reklama