Tygodnik Szczytno

Poniedziałek, 7 Wrzesień
Imieniny: Beaty, Eugeniusza, Lidy -

Dzień, który zmienił Mazury – 1 września 1939 roku

Wybuch II wojny światowej zapoczątkował lata walki o polską niepodległość. Nad randem, 1 września 1939 roku, niemiecki pancernik Schleswig – Holstein rozpoczął ostrzał Westerplatte. Polscy żołnierze stanęli do obrony granic przed nazistami. Rozpoczęły się bitwy pod Krojantami, Mokrą i Mławą. Kolejne dni przynosiły więcej starć i ludzkich dramatów. Już za kilka dni 17 września. Dzień, w którym Związek Sowiecki dokonał zbrojnej napaści na Polskę i rozpoczął realizację Paktu Ribbentrop-Mołotowe. Już w pierwszych dniach wojny Polacy trafiali na teren obecnego powiatu szczycieńskiego, który wówczas należał do Prus Wschodnich. Jak ówcześni mieszkańcy tych terenów patrzyli na wojnę? Rozmawiamy z historykiem i regionalistą Witoldem Olbrysiem.

  • Dzień, który zmienił Mazury – 1 września 1939 roku
  • Data:

Przed 1945 rokiem teren obecnego powiatu szczycieńskiego należał do Prus Wschodnich. Zamieszkujący te ziemie Mazurzy, obywatele III Rzeszy, mieli swoją perspektywę na wybuch wojny. - Na pewno się jej obawiali, ale byli też pod silnym wpływem nazistowskiej propagandy, Nikt jej nie chciał, zwłaszcza, że w pamięci ciągle żywe były wspomnienia I wojny światowej – mówi Witold Olbryś, historyk i regionalista. - Wojny się bano. Jednak wielu o jej sprowokowanie obwiniało Polaków. 

Mazurzy w znamienitej części mieli polskie korzenie. Czy wybuch II wojny światowej był dla nich tak traumatyczny, jak dla Polaków?

Nie. Należy pamiętać, że Mazurzy byli obywatelami III Rzeszy, która w tym okresie była państwem nazistowskim. I z tym krajem się utożsamiali. Propaganda, której byli poddawani jasno pokazywała Polskę, jako wroga, a Polaków, jako ludzi gorszej kategorii. Te tereny były mocno znacjonalizowane. Szczególnie młode pokolenia wpatrzone było w linie polityczną Hitlera. Wynikało to z tego, że zanim naziści doszli do władzy, Niemcy mieszkańców Prus traktowali gorzej. Mniej tu zarabiano, była tu większa bieda. Emigrowano stąd za pracą. Na Mazurach nazizm cieszył się największym poparciem w całych Niemczech. To naziści pokazali mieszkańcom Prus, że są równi z pozostałymi przedstawicielami niemieckiego narodu. Wyraźnie ich zaakceptowali, podnieśli ich rangę. Jeszcze przed dojściem nazistów do władzy zdarzali się Mazurzy, którzy za Hitlera modlili się po polsku. 

 

Fot. Parada szczycieńskiego batalionu (fotograwia ze zbiorów Witolda Olbrysia)

Wojna nie budziła w nich strachu?

Oczywiście bali się jej. Nie chcieli wojny, chociażby ze względu na żywe wspomnienia I wojny światowej, w której walczyli. Wielu żołnierzy, weteranów, którzy brali w niej udział wciąż żyła. Bali się kolejnej klęski państwa. Jednak w ich świadomości i propagandzie, którą byli karmieni nowa wojna była szansą na odzyskanie twarzy po przegranej w 1914 roku. Chcieli odzyskać swoją wielkość. 

 

Jaki mieli stosunek do Polaków?
Jeżeli masz na myśli to, czy ze względu na swoje korzenie, sympatyzowali z nami to niestety nie. Stosunek mieszkańców Prus do Polaków pogarszał się już przed wojną, a wraz z jej wybuchem stał się jeszcze bardziej radykalny. Nazistowska propaganda miała jasny cel. Utwierdzić obywateli, że Niemcy są narodem wybranym, nadludźmi, a Polacy są zdecydowanie gorszą kategorią ludzi. Więc traktowali nas zgodnie z propagandą. Szczególnie młodzi byli w tym bardzo zajadli. 

I nie znalazł się w historii nikt, kto oficjalnie by się sprzeciwiał agresji na Polskę?
Nie. Należy pamiętać, że państwo Hitlera było opresyjne. Również wobec swoich obywateli było okrutne. Nawet jeżeli ktoś nie popierał wojny, głośno się do tego nie przyznawał bo mógł ponieść za to konsekwencje, nawet stracić życie. Warto tu jednak wspomnieć o odłamie kościoła ewangelickiego. Kościół Wyznający, jego pastorowie nie popierali nazizmu, ale mimo wszystko głośno się mu nie przeciwstawiali. Ludzie po prostu wierzyli, że rodzi się wielkie silne państwo, że Niemcy będą rządzić Europą. 

Fot. Polscy jeńcy podczas praw w podobozie w Szczytnie (fotograwia ze zbiorów Witolda Olbrysia)

Na tych terenach mocno odczuwano wojnę?
W pierwszych latach nie. Życie toczyło się tu w miarę normalnie, poza tym, że do armii wcielano młodych mężczyzn i podejmowane były działania związane z lokacją wojsk. Kiedy Niemcy pokonali Francję, zapanowała ogromna euforia. Wtedy w narodzie, również w Prusach, w ludzi wstąpiło przekonanie, że Niemcy są potęgą.

Jak wyglądała na terenach Prus Wschodnich sytuacja z robotnikami przymusowymi z Polski?
Pierwsi trafili tu już we wrześniu 1939 roku, do kopania ziemniaków. Koło Olsztynka utworzono obóz Stalag 1B Hohenstein, w którym zginęło 50 tys. ludzi, głównie Rosjan, życie straciło w nim także wielu Polaków. Stamtąd wywożeni byli do podobozów do pracy. Takie znajdowały się w Szczytnie i okolicach. W zasadzie robotnicy przymusowi na terenie powiatu pracowali wszędzie. W gospodarstwach, przy wycince drzew w lasach, w fabrykach, w browarze, a nawet w hotelach i restauracjach. Część miała szczęście i trafiała do ludzi, którzy ich szanowali. Byli jednak też tacy, którzy się nad Polakami znęcali. 
Ten system był oparty na prostych i okrutnych zasadach. Polacy nie mieli praw. Za pomoc nam karano. Gospodarze nie mogli siadać z nami przy jednym stole. Gdy dochodziło do romansu między Polką a Niemcem lub Polakiem a Niemką, byli karani śmiercią. Wieszano ich z tabliczką przy szyi, że zhańbili rasę niemiecką. Z przekazów wiemy, że wykonano dwa takie wyroki, w Rudce i Jerutkach. Ale z pewnością było ich więcej.

Kiedy mieszkańcy Prus Wschodnich poczuli wojnę?
Dopiero gdy Niemcy ponieśli klęskę w Stalingradzie. Wtedy do zwykłych Niemców zaczęło  docierać, że wojna jest przegrana. Wojna to barbarzyństwo. Liczy się tylko zwycięstwo. Kiedy wojska rosyjskie wkraczały na te tereny Mazurzy i inni mieszkańcy zobaczyli do czego zdolni są ludzie. Niemcy na frontach dopuszczali się rzeczy strasznych, Rosjanie masowo i okrutnie gwałcili kobiety i mordowali mężczyzn. Nie mieli litości. Przejście armii rosyjskiej wywołało szok. Czy jednak byli oni bardziej okrutni niż Niemcy? Pytanie jest czy Mazurzy mieli wiedzę i świadomość czego dopuszczali się naziści. W końcu sami walczyli na wielu frontach, za Hitlera i jego wizję świata. To Mazurzy często pełnili funkcję tłumaczy w Polsce. 

Fot. Polscy jeńsy w obozie Stalag IB Hohenstein - wrzesień 1939r (fotograwia ze zbiorów Witolda Olbrysia)

Mówisz, że znalezienie wśród Mazurów bohatera dla Polaków jest trudne, a co z katem? Jest jakaś szczególna postać?
Major Horst Kopkoff. Odpowiadał za łapanie rosyjskich szpiegów i kontrolowanie działań rosyjskich. Był szczególna postacią w strukturach SS, dobrze znany i wyróżniający się. Uznany za zbrodniarza wojennego. Jego wiedza okazała się bardzo cenna dla Anglików, dla których po wybuchu zimnej wojny pracował. Oni go ochronili, on za to dał im informacje na temat funkcjonowania rosyjskiego wywiadu. 

Za wojnę mieszkańców dawnego powiatu szczycieńskiego i całych Prus Wschodnich spotkała kara?
Tak. Bardzo dotkliwa. Stracili swój dom. Te pokolenia które się tu urodziły nie były w stanie zrozumieć czemu straciły te ziemie. Polska otrzymała te ziemie jako odszkodowanie za utratę ziem wschodnich. Ludność, która tu żyła w przeważającej większości opuściła te tereny w obawie przed represjami. Ci, którzy zostali w latach 60 i 70 wyjeżdżali z Polski. Pozostali nieliczni, może właśnie ci, którzy czuli związek z Polską? To tylko mój dywagacja, o to należało by zapytać ich. Niemcy rozpoczynając wojnę nawet w najczarniejszych snach nie spodziewali się co ich spotka na jej koniec. 

 

 

 

 



Komentarze i materiały powiązane pojawią się poniżej.

Więcej materiałów podczas przewijania.