Dwie bramki w trzy minuty. Błękitni wywieźli Wydminom trzy punkty
Najpierw ratował ich Remigiusz Gamański, potem piłkę z linii bramkowej wybił Aleksander Dobrzyński. Po przerwie Błękitni Pasym zadali dwa ciosy w ciągu trzech minut. Drugi - z około 35 metrów. Mimo że kończyli mecz w dziesiątkę, wywieźli z Wydmin zwycięstwo 2:0 i komplet punktów.
Do Wydmin Błękitni jechali bez kilku zawodników. Skład uszczupliły kontuzje i obowiązki służbowe. Na boisku szybko okazało się, że braków nie będzie czasu rozpamiętywać. Początek należał do Mazura.
Gospodarze stworzyli kilka sytuacji, ale w bramce Pasymia zatrzymywał ich Remigiusz Gamański. Kiedy i on nie mógł już pomóc, po jednej z akcji piłkę z linii bramkowej wybił Aleksander Dobrzyński.
Błękitni przetrwali napór i zaczęli odpowiadać. Próbował m.in. Kuba Krupiński, ale do przerwy bramki nie padły.
TRZY MINUTY ZMIENIŁY MECZ
Po zmianie stron Pasym coraz częściej pojawiał się pod bramką gospodarzy. Swoje okazje mieli Mikołaj Maluchnik i Łukasz Gut.
Na przełamanie trzeba było jednak czekać do 71. minuty.
Aleksander Dobrzyński ruszył lewą stroną i zagrał do Oliwiera Żyźniewskiego. Ten uderzył płasko i Błękitni prowadzili 1:0.
Mazur nie zdążył jeszcze odpowiedzieć, gdy dostał drugi cios.
Trzy minuty później bramkarz gospodarzy wybił piłkę wprost pod nogi Michała Borkowskiego. Zawodnik Pasymia nie próbował jej przyjmować i budować kolejnej akcji. Zobaczył ustawienie bramkarza i lobem z około 35 metrów posłał piłkę do siatki.
Było 2:0.
OSTATNIE MINUTY W DZIESIĄTKĘ
Spokojnej końcówki jednak nie było.
W 81. minucie czerwoną kartkę zobaczył strzelec pierwszej bramki Oliwier Żyźniewski. Błękitni musieli bronić wyniku w dziesięciu.
Mazur ruszył do ataku. Jeszcze raz potrzebny był Gamański, który zatrzymał groźne uderzenie po rzucie wolnym. Więcej gospodarze już nie zrobili.
Po końcowym gwizdku na tablicy zostało 0:2.
Błękitni wracają więc z dalekiego wyjazdu z trzema punktami. I z meczem, w którym najpierw musieli przetrwać przewagę Mazura, potem wykorzystali swoje minuty, a na koniec obronili wynik w osłabieniu.
W Wydminach wystarczyły im trzy minuty, żeby rozstrzygnąć spotkanie. Resztę trzeba było wywalczyć.
Komentarze i materiały powiązane pojawią się poniżej.

