Dramatyczna końcówka roku. Mieszkańcy dawnych dworców na skraju utraty domów
Rodziny zamieszkujące w dawnych budynkach dworców kolejowych w Olszewkach, Targowskiej Woli i Grodziskach znalazły się w dramatycznej sytuacji. PKP SA, właściciel tych nieruchomości, zażądał od gminy Dźwierzuty wykwaterowania lokatorów i zwrotu zajmowanych lokali do końca grudnia 2024 roku. - Nie mamy gdzie przesiedlić tych rodzin, dlatego walczę jak tylko mogę, aby renegocjować umowy z PKP i wydłużyć je na 2025 rok – mówi wójt Dariusz Tymiński.
Wójt o pomoc w tej sprawie poprosił nawet posłankę Urszulę Pasławską.
- Szukam wszędzie dojść do władz PKP i rozwiązanie tej sprawy po ludzku, bo jest to dramat 10 rodzin – mówi wójt. - Nie można stawiać sprawy na ostrzu noża, jak to zrobiła PKP – mówi. - Albo wysiedlimy ludzi, albo będziemy płacić trzykrotność czynszów. To szantaż, a zakładnikami są mieszkańcy. Nie jestem przyzwyczajony do takich standardów – oburza się wójt.
Na liście obiektów do opuszczenia znajdują się również świetlica wiejska w Targowskiej Woli oraz lokale mieszkalne, w których mieszka łącznie 10 rodzin.
Gmina Dźwierzuty, która dzierżawi te budynki od PKP SA, otrzymała pismo w tej sprawie pod koniec sierpnia. W przypadku opóźnienia w zwrocie nieruchomości, samorząd będzie zmuszony płacić odszkodowanie w wysokości trzykrotnego miesięcznego czynszu za każdy miesiąc zwłoki.
Sytuacja budzi ogromne emocje wśród mieszkańców. Rodziny obawiają się, że stracą dach nad głową, a terminy, które wyznaczyła kolej, są nieubłagane.
– Dla nas to prawdziwy dramat. Nie mamy dokąd pójść – mówi jedna z mieszkanek.
- Staramy się zapewnić wsparcie mieszkańcom, jednak czas i okoliczności nie sprzyjają szybkiemu rozwiązaniu sprawy — przyznaje wójt Tymiński.
PKP tłumaczy swoje żądania koniecznością uporządkowania stanu prawnego nieruchomości oraz planami ich dalszego zagospodarowania. Wciąż jednak nie ma informacji, co stanie się z opuszczonymi budynkami po ich przekazaniu przez gminę.
Komentarze i materiały powiązane pojawią się poniżej.

