Co dalej ze szkołą?
Podczas ostatniej gminnej sesji sporo gorzkich słów padło pod adresem wójta Józefa Zaperta. Szczególnie „dostało mu się” od byłych nauczycieli i pracowników zlikwidowanej Szkoły Podstawowej w Farynach.
O szkole w Farynach pasaliśmy już wiele. Mimo upływu czasu kontrowersje wokół placówki nie cichną. Byli pracownic...
Podczas ostatniej gminnej sesji sporo gorzkich słów padło pod adresem wójta Józefa Zaperta. Szczególnie „dostało mu się” od byłych nauczycieli i pracowników zlikwidowanej Szkoły Podstawowej w Farynach.
O szkole w Farynach pasaliśmy już wiele. Mimo upływu czasu kontrowersje wokół placówki nie cichną. Byli pracownicy – nauczyciele i personel pomocniczy zostali zwolnieni.
Ci pierwsi dostali wyprawki, drudzy zostali z niczym. O tragicznych losach sprzątaczki Teresy Piekarskiej, która musi przeżyć za 100 zł miesięcznie pisaliśmy w poprzednich numerach „Tygodnika”.
Nic nie wiadomo także o dalszych losach samego budynku i sprzętu jaki pozostał. – Co się stanie z byłą szkołą? – pytała podczas sesji Helena Dąbkowska, dyrektorka i sołtys wsi. – Wójt obiecał nam, że dostaniemy chociaż komputery. Z powodzeniem mogliby je wykorzystywać członkowie klubu seniora.
Niestety, odpowiedzi włodarza były wymijające i niejasne. – Trudno powiedzieć co stanie się z budynkiem – mówi Józef Zapert, wójt gminy. – Dzisiaj sami tego nie wiemy – dodaje.
Nauczycielom wójt także nie miał zbyt wiele do powiedzenia. – Obiecał pan przyjechać do Faryn, spotkać się z nami i porozmawiać – mówi Dąbkowska.
Okazało się, że dla pedagogów wójt nie znajdzie w tym miesiącu czasu. – Być może w przyszłym miesiącu – mówi Zapert.
Paweł Salamucha
fot. Paweł Salamucha
Komentarze i materiały powiązane pojawią się poniżej.

