Tygodnik Szczytno

Poniedziałek, 21 Wrzesień
Imieniny: Eustachego, Faustyny, Renaty

Reklama

Reklama

Burrata, camembert i dynia. W Olszynach jurorzy dostali menu jak z dobrej restauracji

Miała być dynia. Była burrata, camembert, pigwa, imbir, żurawina i pomysły, których trudno spodziewać się po zwykłym festynowym menu. Sześć kół gospodyń wiejskich w Olszynach dostało jedno zadanie: przygotować zupę, danie główne i deser. Efekt? – Te potrawy są przepyszne. Każda z nich mogłaby śmiało znaleźć się w karcie najlepszych restauracji – mówiła jurorka Roksana Rasieńska. Jury musiało jednak wybrać trzy najlepsze ekipy. I tu zaczęła się prawdziwa walka o smak.

  • Burrata, camembert i dynia. W Olszynach jurorzy dostali menu jak z dobrej restauracji.
  • Data:

Krem z pieczonej dyni z camembertem i migdałami. Dyniowa pizza bianca z burratą, rukolą i chrupiącymi orzechami. Mini beza z musem dyniowo-pigwowym. A to tylko jedno z konkursowych menu. W Olszynach dynia przestała być jesienną dekoracją i dostała rolę główną. Podczas Festiwalu Dyni sześć kół gospodyń wiejskich walczyło smakiem, pomysłem i prezentacją. Najlepsze okazało się KGW Trelkowo-Trelkówko. - Te potrawy są przepyszne. Każda z nich mogłaby śmiało znaleźć się w karcie najlepszych restauracji - mówiła jurorka Roksana Rasieńska.

W sobotę, 19 września, plac w Olszynach pachniał dynią na kilkanaście sposobów. Była w zupach, daniach głównych, deserach, ciastach, chipsach, a nawet burgerach.

I szybko okazało się, że konkurs „Dyniowe Inspiracje Kulinarne” nie będzie pojedynkiem na najbardziej oczywisty krem z dyni.

Tu zaczęła się prawdziwa kuchnia.

Camembert, burrata, pigwa. To jeszcze kuchnia KGW?

Na jednym ze stołów pojawiło się menu Niezłych Ziółek z Rudki.

Na początek aksamitny krem z pieczonej dyni i warzyw z camembertem oraz migdałami. Potem pizza dyniowa bianca – biały sos, pieczona dynia, burrata, czerwona cebulka, rukola i chrupiące orzechy.

A deser?

Mini beza z kremem śmietankowym, musem dyniowo-pigwowym, pomarańczą, imbirem i leśną żurawiną.

Brzmi jak karta jesiennego menu restauracji. I podobne wrażenie miała jedna z osób oceniających konkurs.


Reklama

– Te potrawy są przepyszne. Każda z nich mogłaby śmiało znaleźć się w karcie najlepszych restauracji – mówiła Roksana Rasieńska, członkini jury.

To chyba najlepiej opisuje poziom tegorocznej rywalizacji.

Komisja nie oceniała bowiem wyłącznie smaku. Z kart konkursowych wynika, że pod uwagę brano również prezentację i estetykę, atrakcyjność i oryginalność, recepturę i sposób przygotowania oraz opis potrawy i jej związku z regionem. Oddzielnie oceniano zupę, danie główne i deser.

Kto ugotował dynię najlepiej?

Do konkursowej rywalizacji stanęło sześć ekip. Po degustacji i podliczeniu ocen jury wskazało zwycięzców.

Pierwsze miejsce zdobyło KGW Trelkowo-Trelkówko.

Na drugim stopniu podium znalazły się Niezłe Ziółka z Rudki, a trzecie miejsce przypadło Lemańskim Smakołykom.

Wyróżnienia otrzymały Marksewianki, KGW w Gawrzyjałkach oraz KGW Zielonka i Wałpusz.

I w tym przypadku „wyróżnienie” nie oznaczało przegranej kuchni. Przy tak przygotowanych stołach wybór trzech najlepszych ekip był po prostu częścią konkursu.

Festiwal od początku miał być czymś więcej niż kulinarną rywalizacją. Organizatorzy zapowiadali degustacje regionalnych produktów, warsztaty florystyczne i cukiernicze, prezentacje oraz występy dzieci i młodzieży. Wydarzenie miało promować lokalną żywność i ludzi, którzy ją tworzą. 

I dokładnie taki obraz został po sobocie w Olszynach.

Reklama

Plac żył muzyką i występami. Były dzieci, szkoły, przedszkola, koła gospodyń i mieszkańcy. Ale gdzieś pomiędzy sceną a kolejnymi stołami najważniejszy stał się zapach.

Bo wystarczyło podejść do konkursowych stanowisk, żeby zobaczyć, jak daleko współczesne KGW odeszły od stereotypu kilku tych samych potraw ustawionych na stole.

Tu tradycja dostała burratę, camembert i pigwę – i wcale się z nimi nie pokłóciła.

„Poziom był naprawdę wysoki”

Zastępca wójta gminy Szczytno Ewa Zawrotna podkreślała przede wszystkim poziom konkursu i skalę zaangażowania mieszkańców. Funkcję zastępcy wójta potwierdzają również oficjalne źródła gminy. 

- Poziom kulinarny był naprawdę bardzo wysoki. Dziękuję mieszkańcom, że tak licznie wzięli udział w tym wydarzeniu. Dziękuję kołom gospodyń wiejskich, szkołom i przedszkolom za ogromne zaangażowanie i doskonałą zabawę - mówiła Ewa Zawrotna.

I chyba właśnie to było w Olszynach najciekawsze.

Można zorganizować konkurs i rozdać nagrody. Można zrobić festyn i postawić scenę. Trudniej sprawić, żeby lokalne wydarzenie miało własny smak.

Olszyny w sobotę go miały. Słodki, pikantny, czasem z camembertem, czasem z imbirem – ale zawsze z dynią w roli głównej.

 



Komentarze i materiały powiązane pojawią się poniżej.

Więcej materiałów podczas przewijania.

Reklama