Błękitni uratowali punkt w 94. minucie. W Węgorzewie padło sześć goli
Błękitni Pasym przegrywali w Węgorzewie 0:2, odrobili straty, później znów dali się zepchnąć do defensywy i w 85. minucie stracili trzecią bramkę. Punkt uratował dopiero Kamil Świercz, który w 94. minucie trafił na 3:3.
Mecz z CWKS Vęgorią Węgorzewo miał kilka zwrotów. Błękitni od początku częściej pojawiali się pod bramką gospodarzy, ale to Vęgoria była skuteczniejsza. W 11. minucie gospodarze wykorzystali kontratak i objęli prowadzenie. W 39. minucie dołożyli drugiego gola.
Do przerwy było więc 2:0.
DWA GOLE W DZIEWIĘĆ MINUT
Po zmianie stron Błękitni wrócili do gry. W 51. minucie Mikołaj Maluchnik zdobył bramkę kontaktową po efektownym strzale z woleja.
Dziewięć minut później było już 2:2. Po dośrodkowaniu Maluchnika z rzutu rożnego Bartosz Nosowicz uderzył głową i doprowadził do remisu.
Wydawało się, że goście pójdą za ciosem.
Tak się jednak nie stało.
VĘGORIA ZNÓW PRZEJĘŁA MECZ
Przy stanie 2:2 inicjatywę przejęli gospodarze, którzy coraz częściej zagrażali bramce Błękitnych. W 85. minucie sędzia podyktował rzut karny dla Vęgorii. Klub z Pasymia określił tę decyzję jako „bardzo wątpliwą”.
Gospodarze wykorzystali jedenastkę i ponownie wyszli na prowadzenie.
ŚWIERCZ TRAFIŁ W 94. MINUCIE
Błękitni nie zrezygnowali. W doliczonym czasie gry, w zamieszaniu pod bramką gospodarzy, Kamil Świercz skierował piłkę do siatki.
Była 94. minuta.
Gol dał Błękitnym remis 3:3 i jeden punkt po meczu, który jeszcze chwilę wcześniej wydawał się przegrany.
Bramki dla zespołu z Pasymia zdobyli Mikołaj Maluchnik, Bartosz Nosowicz i Kamil Świercz.
Dla Błękitnych pozostał jednak niedosyt. Zespół odrobił dwubramkową stratę, ale później oddał inicjatywę rywalom i dopiero w ostatnich sekundach uniknął porażki.
Z Węgorzewa wrócił więc jeden punkt. Wywalczony dosłownie przy ostatniej okazji.
Komentarze i materiały powiązane pojawią się poniżej.

