Tygodnik Szczytno

Sobota, 12 Wrzesień
Imieniny: Dagny, Jacka, Prota

Reklama

Reklama

Szczytno stawia wszystko na jedną kulę. Bukowiecki, mistrz Czech i mistrz Kataru w Jurand Cup

Bez rozbudowanego programu i konkurencji wrzuconych na siłę. W sobotę, 29 sierpnia, stadion przy ul. Śląskiej w Szczytnie ma należeć do kulomiotów. W szóstej edycji Bank Spółdzielczy w Szczytnie Jurand Cup wystartują zawodnicy z Polski, Czech i Kataru. W kole zobaczymy Konrada Bukowieckiego, Kingę Jackowską, medalistów mistrzostw Polski oraz mistrzów Czech i Kataru. - Samą kulę robimy. Chcemy skupić się właśnie na tej konkurencji - mówi Ireneusz Bukowiecki, trener lekkoatletyki i jeden z organizatorów mityngu. Początek zawodów o godz. 12

  • Szczytno stawia wszystko na jedną kulę. Bukowiecki, mistrz Czech i mistrz Kataru w Jurand Cup
  • Data:

Jurand Cup wraca do Szczytna. Co dokładnie zobaczymy w sobotę?

W tym roku stawiamy na pchnięcie kulą. Będziemy mieli konkurs kobiet i konkurs mężczyzn. Zawody rozpoczną się 29 sierpnia o godz. 12 na stadionie przy ul. Śląskiej w Szczytnie. To będzie szósta edycja naszego mityngu.

 

Czyli żadnego rozpraszania programu. Kula ma być głównym bohaterem?

Dokładnie. Samą kulę robimy. Zależy nam na tym, żeby skupić uwagę kibiców na jednej konkurencji i pokazać ją w dobrej obsadzie. Mamy zawodników ze Szczytna i Olsztyna, medalistów mistrzostw Polski, ale też gości z zagranicy.

 

Zacznijmy od nazwiska, którego w Szczytnie przedstawiać nie trzeba. Konrad Bukowiecki wystartuje?

Oczywiście. Konrad będzie jednym z głównych zawodników konkursu mężczyzn. Dla niego start w Szczytnie zawsze ma trochę inny wymiar. To jego miasto, tutaj zaczynał i tutaj kibice go znają. A sportowo też jest co oglądać, bo w tym sezonie pokazał, że potrafi pchać daleko. Bukowiecki w 2026 roku zdobył mistrzostwo Polski zarówno w hali, jak i na stadionie, a podczas mistrzostw Europy w Birmingham zajął siódme miejsce.

 

Ale tym razem to nie będzie konkurs „Konrad i reszta”?

Nie. Obsada mężczyzn jest szersza. Będzie Jakub Korejba, brązowy medalista mistrzostw Polski seniorów. Przyjedzie Wojciech Marok z AZS UWM Olsztyn, który ma na koncie brąz halowych mistrzostw Polski. Wystartuje również Radosław Starak. Ze Szczytna mamy Igora Krukowskiego, medalistę młodzieżowych mistrzostw Polski w rzucie dyskiem, który startuje również w kuli.

 

I będą rywale spoza Polski.

Tak. Przyjedzie Tadeas Prochazka, mistrz Czech, a także Ahmad Djibrine, mistrz Kataru. Chcieliśmy, żeby Jurand Cup miał również element międzynarodowej rywalizacji. Dla kibica to możliwość zobaczenia na jednym stadionie zawodników, którzy na co dzień startują w różnych krajach i spotykają się na innych imprezach.


Reklama

 

Konkurs kobiet może być równie ciekawy. Szczytno ma dziś Kingę Jackowską.

Kinga wystartuje i na pewno warto ją zobaczyć. Oprócz niej przyjadą m.in. Aleksandra Torończak, mistrzyni Polski seniorek, oraz Dominika Górska, mistrzyni Polski juniorek. Będzie też Joanna Marszelewska, która ma tytuł młodzieżowej mistrzyni Polski w rzucie dyskiem, a w pchnięciu kulą również zdobywała medale. Mamy więc cztery zawodniczki i każda wnosi do tego konkursu coś swojego.

 

Jackowska przychodzi na ten mityng już nie tylko jako „młoda zawodniczka z Juranda”.

Zdecydowanie. Kinga zrobiła duży krok. Dzisiaj może rywalizować z zawodniczkami starszymi od siebie i właśnie takie starty są dla niej ważne. U siebie dochodzi jeszcze publiczność, znajomi, klub. To też trzeba umieć wykorzystać, a nie traktować jako dodatkową presję.

17-letnia zawodniczka MKL Jurand Szczytno zdobyła w tym sezonie m.in. srebro mistrzostw Europy U18 w pchnięciu kulą, a następnie wystartowała w finale mistrzostw świata U20.

 

Nad tym mityngiem od pierwszej edycji wisi jedna liczba: 21,38.

To rekord zawodów Michała Haratyka z 2019 roku. Padł podczas pierwszej edycji i do dziś nikt go nie poprawił. To już jest wynik, który trzeba naprawdę solidnie zaatakować.

 

Konrad ma szansę go zabrać Haratykowi właśnie w Szczytnie?

Zobaczymy. Łatwo nie będzie. Kiedy Michał uzyskał 21,38 m, był środek sezonu. Teraz jesteśmy już pod jego koniec. Wiele zależy od dyspozycji dnia i warunków. Ale będziemy walczyli. W sporcie przed konkursem niczego nie można przesądzać.

Co ciekawe, tegoroczna forma Konrada daje temu pytaniu dodatkowy sens. Pod koniec maja pchnął w Białymstoku 21,34 m – zaledwie cztery centymetry mniej od rekordu Jurand Cup.

 

Reklama

Cztery centymetry. To już brzmi jak powód, żeby patrzeć na tablicę z wynikiem po każdej próbie.

Dokładnie. W pchnięciu kulą cztery centymetry to praktycznie nic. Oczywiście wynik trzeba jeszcze zrobić konkretnego dnia i w konkretnych warunkach. Ale kibic przychodzący na stadion może zobaczyć sport, w którym naprawdę coś może się wydarzyć.

 

Jurand Cup zaczynał w 2019 roku na Placu Juranda. Potem zawody zmieniały lokalizacje. Dzisiaj wracacie na stadion przy Śląskiej. Czy mityng znalazł już swoje miejsce?

Stadion daje nam warunki, żeby zrobić zawody tak, jak chcemy. Ale od początku zależało nam również na tym, żeby pchnięcie kulą wyciągnąć do ludzi. Pierwsza edycja na Placu Juranda pokazała, że można zrobić lekkoatletykę blisko publiczności. Teraz mamy obiekt, na którym możemy połączyć poziom sportowy z kontaktem kibiców z zawodnikami.

Pierwszy Jurand Cup odbył się w 2019 roku na Placu Juranda. W kolejnych latach kulomioci rywalizowali m.in. na stadionie i plaży miejskiej, a po modernizacji obiektu przy ul. Śląskiej zawody przeniosły się właśnie tam.

 

Czyli warto przyjść również wtedy, gdy ktoś na co dzień nie śledzi tabel lekkoatletycznych?

Właśnie do takich osób też kierujemy te zawody. Pchnięcie kulą oglądane z bliska wygląda inaczej niż w telewizji. Widać prędkość, siłę, technikę, reakcje zawodnika po próbie. Na stadionie będzie można zobaczyć ludzi, którzy zdobywają medale mistrzostw Polski, reprezentują swoje kraje, a obok nich naszych zawodników ze Szczytna. Zapraszam – 29 sierpnia, godz. 12, stadion przy ul. Śląskiej.

 



Komentarze i materiały powiązane pojawią się poniżej.

Więcej materiałów podczas przewijania.

Reklama