Tygodnik Szczytno

Sobota, 17 Październik
Imieniny: Ambrożego, Florentyny, Gawła –

Reklama

Reklama

Od grzybów i „Juranda” po pasztet z dzika. Historia szczycieńskiego „LAS-u” zakończyła się bankructwem

Zaczynali w 1949 roku w dawnej suszarni drewna. Później powstał zakład zatrudniający 300 osób, jego produkty trafiały do Europy Zachodniej, a miód pitny „Jurand” stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych wyrobów. Historia Zakładu Przetwórczego „LAS” w Szczytnie to jednak nie tylko produkcja i miejsca pracy. Jej finałem były problemy z pieniędzmi i bankructwo. Kolejny fragment lokalnej historii przypomina Witold Olbryś, historyk i pasjonat dziejów ziemi szczycieńskiej.

  • Od grzybów i „Juranda” po pasztet z dzika. Historia szczycieńskiego „LAS-u” zakończyła się bankructwem.
  • Data:

Dziś nazwa „LAS” dla części mieszkańców jest już tylko wspomnieniem. Przez dziesięciolecia zakład był jednak częścią gospodarczego Szczytna. Przetwarzał to, czego dostarczały okoliczne lasy, produkował żywność, zatrudniał setki osób i wysyłał swoje wyroby za granicę.

Początek tej historii Witold Olbryś datuje na 1949 rok. Przetwórnię owoców i runa leśnego uruchomiono wtedy w suszarni drewna, która pozostała po jednym z miejscowych tartaków.

Nowy zakład i 300 pracowników

Jedenaście lat później ruszyła budowa nowego zakładu. Obiekt oddano do użytku w listopadzie 1963 roku, a produkcja rozpoczęła się w styczniu następnego roku.

„LAS” produkował grzyby solone i marynowane, moszcze, pulpy owocowe oraz kompoty. Do asortymentu dołączyły również tanie wina.

Skala działalności rosła. Nowy zakład zatrudniał 300 pracowników – o 180 więcej niż jego poprzednik. Znaczna część produkcji trafiała na eksport do państw Europy Zachodniej.

W latach 70. popularność zdobył kolejny produkt związany nazwą ze Szczytnem – miód pitny „Jurand”.

40 rodzajów wyrobów i pasztet z dzika

Zachowany opis fotograficzny Polskiej Agencji Prasowej pokazuje również skalę późniejszej produkcji. Według zamieszczonych w nim danych szczycieński „LAS” wytwarzał około 40 rodzajów produktów z surowców leśnych o wartości około 45 mln zł rocznie.


Reklama

Jedną z wprowadzonych wówczas nowości był pasztet z dzika. Puszka kosztowała 23 zł. Przed świętami załoga zwiększała produkcję puszkowanej dziczyzny, aby dostarczyć ją na rynek.

To obraz przedsiębiorstwa, które przez lata korzystało z zasobów regionu i przekuwało je w produkcję na dużą skalę.

1991 rok. „LAS” zmienia formę

Kolejny rozdział rozpoczął się 19 września 1991 roku. Zakład zaczął funkcjonować jako Przedsiębiorstwo Produkcji Spożywczej „LAS” Sp. z o.o. Kierował nim Józef Puszkiel.

Zatrudnienie wynosiło wówczas 147 osób. Z taśm schodziły tanie wina, kompoty, dżemy i keczupy. Produkowano także konserwy warzywno-mięsne, w tym pasztet z dziczyzny.

Niecały rok później, 1 czerwca 1992 roku, powstała spółka cywilna LAS-POL. Początkowo odpowiadała za dystrybucję produktów spółki z ograniczoną odpowiedzialnością. Następnie przejęła również skup surowców.

I właśnie w tym miejscu historia „LAS-u” zaczęła zmierzać w innym kierunku.

Zabrakło pieniędzy na wypłaty

Jak opisuje Witold Olbryś, sposób funkcjonowania LAS-POL budził sprzeciw drobnych udziałowców spółki z o.o., którzy łącznie posiadali większość udziałów. Według jego relacji na kluczowe decyzje wpływ miało jednak kilku głównych udziałowców.

Reklama

Olbryś wskazuje, że spółka cywilna przejmowała zyski, a sytuacja finansowa zakładu pogarszała się. W końcu zaczęło brakować pieniędzy na wynagrodzenia pracowników spółki z o.o.

Zakład zbankrutował.

Według przedstawionej przez historyka oceny pracownicy będący jednocześnie udziałowcami zostali także z dużymi zobowiązaniami wobec Skarbu Państwa. Olbryś jako główną przyczynę upadku przedsiębiorstwa wskazuje fatalne zarządzanie.

Tak zakończyła się droga zakładu, który zaczynał w dawnej suszarni drewna, później zatrudniał 300 osób, eksportował swoje produkty na Zachód i wytwarzał wyroby pamiętane przez mieszkańców przez kolejne dekady.

Po „LAS-ie” zostały wspomnienia pracowników, zdjęcia i produkty, których nazwy dla starszych mieszkańców Szczytna nadal brzmią znajomo. „Jurand”, grzyby, dziczyzna – i historia jednego z zakładów, które przez lata dawały miastu pracę.

 



Komentarze i materiały powiązane pojawią się poniżej.

Więcej materiałów podczas przewijania.

Reklama