Najpierw była drewniana szopa na skraju puszczy. Później jedna z największych parafii na Mazurach. W XX wieku świątynię planowano rozebrać i przenieść do skansenu. Ostatecznie uratowali ją mieszkańcy. O niezwykłych dziejach kościoła w Jerutkach przypomina regionalista Witold Olbryś, który od lat odkrywa zapomniane historie powiatu szczycieńskiego.
Niepozorny biały kościół stojący przy drodze w Jerutkach dla wielu jest po prostu kolejną zabytkową świątynią na mapie Mazur. Tymczasem jego historia mogła zakończyć się kilkadziesiąt lat temu. Budynek miał zostać rozebrany, przewieziony do skansenu i zniknąć z miejscowości, z którą związany był przez blisko trzy stulecia.
Do tego jednak nie doszło.
To jedna z wielu lokalnych historii, które od lat przypomina regionalista Witold Olbryś na swoim blogu „Historia Powiatu Szczycieńskiego”. Dzięki jego pracy mieszkańcy mogą poznawać dzieje miejsc, obok których często przechodzą każdego dnia, nie zdając sobie sprawy z ich niezwykłej przeszłości.
WIEŚ WYCIĘTA Z PUSZCZY
Historia Jerutek sięga końca XVII wieku.
Wieś powstała na terenach wydartych lasowi. Wcześniej funkcjonowała tu jedynie smolarnia. Oficjalnie Jerutki założono 23 czerwca 1687 roku, kiedy Ferariusz otrzymał od władz książęcych przywilej lokacyjny na zagospodarowanie trzydziestu włók ziemi na prawie chełmińskim.
Z czasem miejscowość zaczęła się rozwijać. Powstała karczma z prawem warzenia piwa, przybywali kolejni osadnicy, a w 1701 roku obszar wsi powiększono o następne dziesięć włók.
PARAFIA WIĘKSZA NIŻ NIEJEDNO MIASTO
Niedługo później powołano parafię ewangelicką.
Stało się to w 1709 roku. Była to jedna z największych parafii na Mazurach. Obejmowała między innymi Płozy, Piasutno, Wawrochy, Lipowiec, Świętajno i Olszyny, a wraz z rozwojem okolicznych miejscowości jej granice jeszcze się powiększały.
Pierwszym pastorem został Johann Biegun.
OD DREWNIANEJ SZOPY DO ZABYTKU
Pierwsza świątynia była bardzo skromna.
Powstała prawdopodobnie około 1710 roku i – jak wynika z historycznych przekazów – przypominała bardziej drewnianą szopę niż kościół. Był to budynek tymczasowy, który po niespełna ćwierćwieczu rozebrano z powodu złego stanu technicznego.
Obecny kościół powstał w 1734 roku za czasów pastora Michaela Sinagowitza.
Wzniesiono go w konstrukcji ryglowej – drewniany szkielet wypełniono cegłą, a całość otynkowano na biało. Kilkadziesiąt lat później, w 1821 roku, od zachodniej strony dobudowano charakterystyczną kwadratową wieżę. Do dziś zachowała się na niej chorągiewka z datą zakończenia budowy.
Historycy przypuszczają, że wcześniej kościół został poważnie uszkodzony przez pożar.
MAZURSKIE DZIEŁO SZTUKI
Wnętrze świątyni również kryje cenne zabytki.
Ołtarz główny oraz rzeźbę anioła chrzcielnego wykonał w latach 1737–1738 znany snycerz z Wielbarka Michał Kapicki.
To właśnie jego prace do dziś należą do najcenniejszych elementów wyposażenia kościoła.
MIAŁ ZNIKNĄĆ Z JERUTEK
Najbardziej dramatyczny rozdział tej historii rozegrał się jednak dopiero w XX wieku.
Po II wojnie światowej świątynia stopniowo pustoszała. W latach siedemdziesiątych władze Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego planowały przekazać opuszczony budynek do Muzeum Budownictwa Ludowego w Olsztynku. Część wyposażenia trafiła już nawet do muzeum w Olsztynie.
Kościół miał zniknąć z Jerutek.
Tak się jednak nie stało.
Przeciwko tym planom wystąpiła miejscowa społeczność katolicka, która dostrzegła wartość zabytku i doprowadziła do jego ocalenia.
W 1981 roku świątynia została przekazana parafii katolickiej w Świętajnie.
HISTORIA TUŻ OBOK NAS
Kościół w Jerutkach jest dziś nie tylko miejscem modlitwy, ale również świadkiem ponad trzystu lat historii południowych Mazur.
To opowieść o osadnikach, którzy wycinali puszczę, o dawnych pastorach i mieszkańcach budujących swoją małą ojczyznę, o wojnach, pożarach i decyzjach, które mogły sprawić, że charakterystyczna świątynia zniknie z krajobrazu regionu.
Dzięki takim pasjonatom jak Witold Olbryś te historie nie odchodzą w zapomnienie.
Więcej niezwykłych opowieści o historii powiatu szczycieńskiego można znaleźć na blogu regionalisty:
http://powiatszczycienskihistoria.blogspot.com
zamiast jakiejs ,,sztuki,, prpponuje zainstalowac progi spowalniajace na ulicach miasta.np broniewskiego gdzie czesto strach wyjsc bo zapieprzaja z rykiem .komenda policji niby obok ale wiadomo ze sluchacze tez poszalec musza wiec jakiejs kontroli nie uswiadczysz
siwy
2026-07-16 20:14:51
Lotnictwo to moja pasja, jako dziecko wpatrywałem się w portret Taty, na którym w tle są umieszczone Migi 15 w locie (czasy jego służby w wojsku). Lot Mig 15 byłby spełnieniem nie tylko moich marzeń ale pośrednio także Taty.
Piotr Śremski
2026-07-16 12:22:44
Podstawa to większa dostępność mieszkań w przystępnych cenach, poszerzona strefa komfortu i rozrywki, a przede wszystkim przyciągnięcie większych inwestorów, aby mogli otworzyć swoje firmy w Szczytnie i okolicach, by utworzyć kolejne miejsca pracy, bo bez niej młodzi tutaj nie zostaną.
Szczytnianin
2026-07-15 20:39:22
bo mi zycie mig nelo
bansy
2026-07-15 16:33:11
Z odpowiedzi na interpelację jasno wybrzmiewa, że skoro w tym projekcie była to inicjatywa autorów, finansowana z ich kieszeni, to przy kolejnych projektach - ich autorzy również będą mogli „wystawić sobie pomnik” na koszt własny.
Mieszkanka
2026-07-15 12:18:31
no ale jak to, bzdęczek, kamerka i AI nie pokazało jak wyprzedzać??? 23214 systemy zawiodły??? oj oj oj
Klasyk
2026-07-13 11:19:00
Fajny mądry człowiek!
Tomasz
2026-07-13 09:10:18
co mają dzici do imprez po godzinie 20 ???????
LM
2026-07-11 21:14:21
wwalic sumy z jezior !! wyjedza wszystkie inne ryby
wilki !! borsuki !! kormorany!! ochrona rozwoju ludzi
2026-07-11 20:27:47
Wreszcie coś fajnego i przydatnego. Oby tak dalej panowie.
Tomasz chojnacki
2026-07-10 18:44:52