Tygodnik Szczytno

Sobota, 12 Wrzesień
Imieniny: Dagny, Jacka, Prota

Reklama

Reklama

25 lat w lesie. Grzybów prawie nie zbiera. Dariusz Szepczyński mówi, czego większość grzybiarzy nie wie

Na grzyby chodzi rzadko, ale las czyta lepiej niż mapę. Dariusz Szepczyński od 25 lat pracuje w leśnictwie i bez pudrowania mówi, kiedy w Wielbarku naprawdę zaczyna się sezon, gdzie szukać prawdziwków, dlaczego po deszczu trzeba odczekać 2-3 dni i jak nie skończyć grzybobrania telefonem po pomoc. Przy okazji zdradza, że jego słabością są kurki, a w domu żona wygrywa z nim tylko w jednym terenie - w mieście.

  • 25 lat w lesie. Grzybów prawie nie zbiera. Dariusz Szepczyński (z prawej) mówi, czego większość grzybiarzy nie wie.
  • Data:

W lesie pracuje od 25 lat, ale po godzinach na grzyby chodzi rzadko. W tym roku 2,5 kilograma kurek po prostu kupił. Dariusz Szepczyński, przewodniczący Rady Miejskiej w Wielbarku i wieloletni leśnik, opowiada, dlaczego wielbarskie lasy są stworzone dla podgrzybków, prawdziwków i kurek, kiedy naprawdę zaczyna się tu sezon oraz co zrobić, gdy podczas grzybobrania stracimy orientację. - Żona ma lepszą orientację w mieście, ja mam lepszą w lesie - przyznaje.

 

Tygodnik Szczytno: Od 25 lat pracujesz w leśnictwie. Leśnik po pracy też idzie do lasu na grzyby?

Dariusz Szepczyński: Nie wiem, jak inni leśnicy, ale ja bardzo rzadko. Powiem szczerze: po pracy już nie zawsze chce mi się jeszcze jechać do lasu. W tym tygodniu kupiłem 2,5 kilograma pięknych kurek. I myślę, że wystarczy mi do wiosny.

Dwa i pół kilograma? Co z nimi zrobisz?

Uwielbiam jajecznicę z kurkami, a żona robi z nich pyszny sos. Właśnie do tego je wykorzystamy.

„17 LAT TO JUŻ KAWAŁEK HISTORII WIELBARKA”

Spotykamy się podczas 17. Grzybowania. Pamiętasz początki tej imprezy?

Cieszę się, że pani prezes Łapińska razem ze Stowarzyszeniem Miłośników Ziemi Wielbarskiej zainicjowała ten festiwal. Siedemnaście lat to już kawałek historii naszego miasta.

To nadal lokalna impreza?

Już nie. Dzisiaj trudno mówić wyłącznie o wydarzeniu znanym w powiecie czy województwie. Na konkurs zbierania grzybów, który odbywał się w moim leśnictwie, przyjechali ludzie z różnych części Polski. Grzybowanie wyrosło poza Wielbark.

Czyli grzyb stał się marką miasta?

Wielbark ma do tego bardzo dobre warunki. Wynika to z charakteru naszych lasów.

DLACZEGO WŁAŚNIE TU ROSNĄ PODGRZYBKI, PRAWDZIWKI I KURKI?

Co jest charakterystycznego w lasach Nadleśnictwa Wielbark?

Mamy bardzo dużo zalesień porolnych na słabych gruntach, piątej i szóstej klasy. Wiele z nich powstało w latach 60. To w dużej mierze ubogie siedliska borów świeżych, często bez rozwiniętego podszytu. I właśnie takie warunki odpowiadają niektórym gatunkom grzybów.

Jakim?

Prawdziwkom, podgrzybkom, kurkom. Paradoksalnie więc ta ubogość siedlisk pod względem wymagań glebowych sprzyja grzybom, których później szukają ludzie.

Od kilku lat często słyszymy jednak: „kiedyś grzybów było więcej”. Zgadzasz się?


Reklama

Nie do końca. W ubiegłym roku mieliśmy olbrzymi wysyp. Wiele zależy po prostu od warunków pogodowych. Potrzebne są przede wszystkim opady i odpowiednia temperatura.

A opinie, że grzybów jest mniej przez wycinkę lasów?

Słyszałem takie historie, ale się z nimi nie zgadzam. W praktyce bardzo dużo zależy od wilgoci. Jeżeli przyjdą odpowiednie opady i temperatura, pojawiają się również grzyby.

DESZCZ. DWA, TRZY DNI. I MOŻNA RUSZAĆ

Załóżmy, że ktoś z Warszawy czy Olsztyna chce przyjechać specjalnie na grzyby do Wielbarka. Kiedy powinien ruszyć?

Po obfitych deszczach warto odczekać dwa, trzy dni i wtedy próbować. Oczywiście mówimy przede wszystkim o okresie jesiennym.

Czy koniec sierpnia, kiedy odbywa się Grzybowanie, to już najlepszy moment?

Z mojej praktyki wynika, że grzyby mocniej pokazują się raczej od połowy września i w październiku. Termin festiwalu ma jednak również inne znaczenie. Burmistrz zdecydował, żeby Grzybowaniem kończyć wakacyjny cykl wydarzeń. Zaczynamy Palinocką, po drodze mamy Festiwal Chleba, a wakacje zamykamy Festiwalem Grzybów. Dzieci jeszcze nie chodzą do szkoły, rodziny mają większą swobodę.

SAMOCHODEM ZA GRZYBEM? NIE TĘDY DROGA

To teraz 25 lat doświadczenia leśnika w praktyce. Jadę na grzyby. Mogę wjechać samochodem w leśną drogę, żeby mieć bliżej?

Nie. Podstawowa zasada jest taka, że nie wolno wjeżdżać pojazdem silnikowym do lasu, jeżeli droga nie jest udostępniona do ruchu.

Podczas naszej rozmowy dopytaliśmy obecnego na miejscu strażnika leśnego. Mandat za nieuprawniony wjazd może wynieść od 20 do 500 zł.

Tak. W praktyce zdarzają się też pouczenia, jeżeli grzybiarz zastosuje się do polecenia i opuści teren. Jeżeli natomiast ktoś odmawia przyjęcia mandatu, sprawa może zostać skierowana do sądu.

OGIEŃ W LESIE? TYLKO TAM, GDZIE WOLNO

Druga rzecz: pożar. Co powinien zapamiętać każdy, kto wchodzi do lasu?

Przede wszystkim żadnego otwartego ognia w przypadkowym miejscu. Z papierosami również trzeba bardzo uważać. Ognisko można rozpalać tylko tam, gdzie zostało to dozwolone i przygotowane odpowiednie miejsce.

Skąd turysta ma wiedzieć, gdzie takie miejsce się znajduje?

Najprościej sprawdzić informacje na stronie nadleśnictwa albo zadzwonić bezpośrednio do jego biura. Wtedy otrzymamy konkretną informację, gdzie można legalnie korzystać z takich miejsc.

Reklama

Jest też program „Zanocuj w lesie”.

Tak. W Nadleśnictwie Wielbark do programu „Zanocuj w lesie” wyznaczono ponad 1400 hektarów. Informacje o obszarach przeznaczonych do nocowania również można znaleźć w nadleśnictwie i na jego stronach.

ZGUBIŁEŚ SIĘ? SZUKAJ SŁUPKA, NIE GRZYBÓW

Najbardziej praktyczna sytuacja: wchodzę do lasu, patrzę pod nogi, widzę jednego podgrzybka, później następnego i nagle nie mam pojęcia, gdzie jestem. Co robić?

Jeżeli stracimy orientację, bardzo ważne są słupki oddziałowe. Las jest podzielony na oddziały, a na słupkach znajdują się ich numery.

Jak taki słupek może pomóc komuś, kto kompletnie nie zna lasu?

Jeżeli dotrzesz do leśnej drogi albo linii oddziałowej, idź nią i szukaj słupka z numerami. Czasem trzeba przejść kawałek, ale taki numer jest bardzo konkretną informacją o miejscu, w którym się znajdujesz.

I ten numer podajemy przez telefon?

Tak. Jeżeli mamy zasięg i potrzebujemy pomocy, podanie numerów ze słupka pozwala znacznie dokładniej określić nasze położenie.

„PATRZĘ, GDZIE MAM SŁOŃCE”

A jak nie dopuścić do zgubienia się? Masz swoją metodę?

Mam, chociaż to moja prywatna metoda. Kiedy jestem w lesie, którego nie znam, patrzę, gdzie znajduje się słońce. Nawet przy zachmurzeniu często widać jaśniejszą część nieba. Staram się zapamiętać, gdzie miałem słońce w momencie wejścia do lasu.

Tylko słońce się przesuwa.

Oczywiście, dlatego trzeba brać na to poprawkę. Ale jeśli idziemy na godzinę czy dwie, można w ten sposób zachować ogólną orientację. Do tego staram się pamiętać kolejne skręty i charakterystyczne miejsca.

25 lat pracy robi swoje?

Na pewno pomaga. Każdy ma też inne predyspozycje. U nas w domu wygląda to tak, że żona ma lepszą orientację w mieście, a ja mam lepszą orientację w lesie.

Czyli najważniejsza rada dla początkującego grzybiarza?

Nie skupiać się wyłącznie na tym, co rośnie pod nogami. Trzeba również wiedzieć, którędy później wrócić.

 



Komentarze i materiały powiązane pojawią się poniżej.

Więcej materiałów podczas przewijania.

Reklama